(04-08-2015, 14:46)Crov napisał(a):Ok, to uznajmy, że narzekam nie na samą technologię, tylko na technologię w służbie Finchera. Wiem, że pewnie po prostu zmieniła mu się wizja, ale jakoś gdy nie było możliwości aż takiej ingerencji w obraz, czyli za czasów Aliena 3, Se7en i Fight Cluba jego filmy były bardziej spontaniczne, pełniejsze życia, namacalne, potem zaczął na maksa dłubać w każdym kadrze i nagle filmy zrobiły się sterylne, perfekcyjne aż do bólu, więc logicznym jest zrzucić winę trochę na barki dostępnej technologii.(04-08-2015, 12:50)simek napisał(a):Ale to nie jest kwestia tego, ze połaczył dwa takie same ujęcia. Gdyby tak było to czułbyś też matematyczne wyliczenia i sterylność w każdym innym kadrze filmowym, gdzie masz doczynienia z compositingiem. Nie mowiac juz o zmontowanych scenach, które były krecone z roznymi aktorami, w roznych lokacja, etc. Chłód u Finchera wynika z czego innego i jest wyraznie zamierzony. Fincher celuje w coraz wieksza subtelność, opanowanie i minimalizm w operowaniu kamera w swoich filmach.Crov napisał(a):To nie jest raczej kwestia tego, ze zmontowal dwa ujecia i podskornie sprawia to, ze czujesz nieludzkosć tego zabiegu. :)Mi się wydaje, że jednak tę nienaturalność odczuwamy. I nie jest to wymysł mój, czy PropJoe, na forum głosy o zbytnio sterylnych, wycyzelowanych scenach u Finchera pojawiały się już od czasu Panic Roomu - wtedy były tylko poczucie, że "coś jest nie tak", a teraz można to podeprzeć konkretami i argumentować, że to dlatego, że on majstruje przy każdym skrawku kadru, zamiast puścić to na żywioł, chociażby w 0,2%
04-08-2015, 15:29






