Fajny temat :) Dante's Peak to dla mnie bardzo dobre kino świetnie oddające powagę katastrofy. Mierzwiak napisał o klasycznym i rzetelnym wykonaniu - pełna zgoda. Według mnie wszystko w tej produkcji zagrało jak trzeba. Dodałbym od siebie jeszcze rewelacyjną muzykę Johna Fritzella. OST z tego obrazu słucham raz na jakiś czas od dekady. Po prostu uwielbiam. Co do Volcano to miałem problem by zmęczyć nawet pierwszy seans. Pamiętam ten tytuł jako efekciarską, pozbawioną napięcia tandetę. Wybuch wulkanu był tu bardziej pretekstem do ukazania rozpierduchy niż tematem opowieści. Wrażenia niestety jak najgorsze.
Podsumowując: solidne kino katastroficzne Vs. akcyjniak z wulkanem w tle.
Podsumowując: solidne kino katastroficzne Vs. akcyjniak z wulkanem w tle.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
23-08-2015, 19:52





