Youth - świetny! Miejscami co prawda nieco przeartyzowany, a i spokojnie bym wyciął te 5-10 minut blubrów (jak początkowa piosenka, kompletnie od czapy), niemniej znakomicie zagrany (Dano!), pełen niesamowitych kontrastów i ciętych ripost, niekoniecznie dialogowych. Rozczarowała mnie trochę końcówka, która niepotrzebnie wszystko dopina i dopowiada, spokojnie można było uciąć film wcześniej. Ale i tak jest to poezja wizualna do samego końca.
8, może nawet 9 / 10 - muszę pomyśleć
The Naked City - bardzo dobre, chwilami może nieco naiwne, o przeciętnym aktorstwie, ale rzemieślniczo porywa, zagadka też się trzyma dobrze po tylu latach, plus jest to świetne spojrzenia na obraz NY tamtego okresu.
8 / 10
Feast of Love - bardzo przyjemny filmik. Może przesadnie zachowawczy i zbyt cukierkowy, ale solidnie zrobiony, choć bez jakichś fajerwerków. No i Radha w chuj zajebiście tu wygląda.
6+ / 10
Farewell, My Lovely (1975) - zestarzał się niestety. Aktorsko solidnie, niemniej te monologi z offu i mało zaskakująca intryga (kij z tym, że n-ta z kolei adaptacja książki) dzisiaj mogą się wydawać nieco śmiechowe (zwłaszcza po licznych parodiach gatunku). Kolor też jakoś szczególnie nie służy klimatowi.
6 / 10
Five - j.w.; to jest warto obejrzeć dla osobliwego minimalizmu (a i całość krótka), lecz schematyczność, ograny zestaw postaci i ograniczony budżet miejscami bolą. Z chęcią obejrzałbym remake.
6 / 10
Men Don't Leave - Lange jak zawsze na propsie, reszta obsady, jak i cała historia również urocza. Dobrze czasem obejrzeć taki film, który jest niby kolejnym dramatem jakich wiele, ale angażuje i po prostu dobrze się ogląda, a po seansie cieplej jakoś na serduszku.
7 / 10
Ace in the Hole - rewelacja! Douglas w jednym z najlepszych swoich występów, całość doskonale napisana i zrobiona tak, że po prostu się chłonie. Film nic a nic nie zestarzał się, a i dziś jest chyba nawet bardziej aktualny.
9 / 10
The Manchurian Candidate (oryginalny) - z jednej strony mistrzostwo realizacji, z drugiej jednak część motywów trąci myszką. Z jednej strony doskonałe aktorstwo, z drugiej trochę drewna i niedopracowanych lub po prostu zbędnych wątków. Chętnie obejrzę remake - jestem ciekawy, co spieprzyli, a co wyszło im lepiej. Bo mimo wszystko przebić główny myk wydaje się niemożliwe, ale i miejsca na improwizację reszty fabuły pozostaje sporo.
7 / 10
Sneakers - badzo przyjemnie było sobie odświeżyć ten film. Jedna z tych produkcji, która jest po prostu głupiutka i nie powinna się była udać, a jednak obsada i swoisty 'flow' sprawia, że mamy do czynienia z magią kina.
7+ / 10
Black Sabbath / I tre volti della paura - dość letnie. Opowiastki są przyjemne, ale nieszczególnie straszne lub zajmujące, aktorstwo momentami drewniane lub nadekspresyjne, co w danym gatunku w sumie nie powinno dziwić, ale jest parę chwil, że razi. Najbardziej podobał mi się segment z kroplą wody, a w kwestii różnic pomiędzy wersjami, to obie mają swoje zalety. U Amerykanów Karloff ma zdecydowanie lepsze wejście, z kolei w oryginale chociażby pierwszy segment jest sensowniejszy i podoba mi się humorystyczna końcówka. Tak czy siak raczej dla fanów.
6 / 10
8, może nawet 9 / 10 - muszę pomyśleć
The Naked City - bardzo dobre, chwilami może nieco naiwne, o przeciętnym aktorstwie, ale rzemieślniczo porywa, zagadka też się trzyma dobrze po tylu latach, plus jest to świetne spojrzenia na obraz NY tamtego okresu.
8 / 10
Feast of Love - bardzo przyjemny filmik. Może przesadnie zachowawczy i zbyt cukierkowy, ale solidnie zrobiony, choć bez jakichś fajerwerków. No i Radha w chuj zajebiście tu wygląda.
6+ / 10
Farewell, My Lovely (1975) - zestarzał się niestety. Aktorsko solidnie, niemniej te monologi z offu i mało zaskakująca intryga (kij z tym, że n-ta z kolei adaptacja książki) dzisiaj mogą się wydawać nieco śmiechowe (zwłaszcza po licznych parodiach gatunku). Kolor też jakoś szczególnie nie służy klimatowi.
6 / 10
Five - j.w.; to jest warto obejrzeć dla osobliwego minimalizmu (a i całość krótka), lecz schematyczność, ograny zestaw postaci i ograniczony budżet miejscami bolą. Z chęcią obejrzałbym remake.
6 / 10
Men Don't Leave - Lange jak zawsze na propsie, reszta obsady, jak i cała historia również urocza. Dobrze czasem obejrzeć taki film, który jest niby kolejnym dramatem jakich wiele, ale angażuje i po prostu dobrze się ogląda, a po seansie cieplej jakoś na serduszku.
7 / 10
Ace in the Hole - rewelacja! Douglas w jednym z najlepszych swoich występów, całość doskonale napisana i zrobiona tak, że po prostu się chłonie. Film nic a nic nie zestarzał się, a i dziś jest chyba nawet bardziej aktualny.
9 / 10
The Manchurian Candidate (oryginalny) - z jednej strony mistrzostwo realizacji, z drugiej jednak część motywów trąci myszką. Z jednej strony doskonałe aktorstwo, z drugiej trochę drewna i niedopracowanych lub po prostu zbędnych wątków. Chętnie obejrzę remake - jestem ciekawy, co spieprzyli, a co wyszło im lepiej. Bo mimo wszystko przebić główny myk wydaje się niemożliwe, ale i miejsca na improwizację reszty fabuły pozostaje sporo.
7 / 10
Sneakers - badzo przyjemnie było sobie odświeżyć ten film. Jedna z tych produkcji, która jest po prostu głupiutka i nie powinna się była udać, a jednak obsada i swoisty 'flow' sprawia, że mamy do czynienia z magią kina.
7+ / 10
Black Sabbath / I tre volti della paura - dość letnie. Opowiastki są przyjemne, ale nieszczególnie straszne lub zajmujące, aktorstwo momentami drewniane lub nadekspresyjne, co w danym gatunku w sumie nie powinno dziwić, ale jest parę chwil, że razi. Najbardziej podobał mi się segment z kroplą wody, a w kwestii różnic pomiędzy wersjami, to obie mają swoje zalety. U Amerykanów Karloff ma zdecydowanie lepsze wejście, z kolei w oryginale chociażby pierwszy segment jest sensowniejszy i podoba mi się humorystyczna końcówka. Tak czy siak raczej dla fanów.
6 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
23-09-2015, 21:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-09-2015, 21:10 przez Mefisto.)





