Jak wyżej.
Oceny każdego kto zdradzi się z tym, że próbuje cokolwiek oceniać "obiektywnie" przestają mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Ja chcę wiedzieć tylko i wyłącznie, czy ktoś się dobrze bawił, wyszedł z kina zadowolony, jest skłonny po film sięgnąć raz jeszcze, czy film trafił w jego GUST (bo mjąc pewne pojęcie o gustach co niektórych mozna się na ich opiniach opierać przy dezycji czy mam ochotę za film zapłacić) owszem, można wskazać pewne rzeczy, problemy itd. niektóre z nich to obiektywne i niepodlegające dyskusji fakty, ale każdy może mieć na ich temat inne WŁASNE zdanie, a jeśli ktoś się próbuje dopasować, oceniać tak jak "wypada", podnosić ocenę bo to bo tamto, mimo, że się wynudził podczas seansu (ale trzeba docenić! Bo to nie wypada zmieszać z gównem przecież!), to w tym momencie nie interesuje mnie zupełnie co taki ktoś ma do powiedzenia.
btw, ktoś pytał dlaczego Godfather - 7/10 - bo to nie moje klimaty, nie ciągnie mnie do filmów o takiej tematyce, co za tym idzie mają dla mnie znikomy replay value, nie śledzę wydarzeń ze szczególnie dużym zaangażowaniem i ogólnie ogląda mi się "tak se" więc 7/10 i tak wskazuje na to, że wypada to nieźle (ale już przy takim "Dawno temu w Ameryce" w połowie miałem ochotę iść spać, na powtórkę nie zdecydowałem się nigdy).
Poza tym w tym filmie najbardziej lubię Brando, oglądając po raz pierwszy i niewiele wiedząc o fabule, liczyłem na to, że jest on cały czas na pierwszym planie, tymczasem główną rolę gra tu Pacino, który mnie jakoś niespecjalnie zainteresował. Sequel już w ogóle mnie wymęczył (i znowu - historia Vito - spoko, ale już jego syna nie chciało mi się oglądać) mało co już pamiętam i lubię zdecydowanie najmniej z całej trylogii, za to zdecydowanie lepiej oglądało mi się starszego Pacino w trójce.
Często filmy, które nie są w moich klimatach w ogóle zostawiam bez oceny - tzn nawet się nad nią nie zastanawiam, obejrzałem/zapomniałem, nawet nie wspominam o tym na forum.
Oceny każdego kto zdradzi się z tym, że próbuje cokolwiek oceniać "obiektywnie" przestają mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Ja chcę wiedzieć tylko i wyłącznie, czy ktoś się dobrze bawił, wyszedł z kina zadowolony, jest skłonny po film sięgnąć raz jeszcze, czy film trafił w jego GUST (bo mjąc pewne pojęcie o gustach co niektórych mozna się na ich opiniach opierać przy dezycji czy mam ochotę za film zapłacić) owszem, można wskazać pewne rzeczy, problemy itd. niektóre z nich to obiektywne i niepodlegające dyskusji fakty, ale każdy może mieć na ich temat inne WŁASNE zdanie, a jeśli ktoś się próbuje dopasować, oceniać tak jak "wypada", podnosić ocenę bo to bo tamto, mimo, że się wynudził podczas seansu (ale trzeba docenić! Bo to nie wypada zmieszać z gównem przecież!), to w tym momencie nie interesuje mnie zupełnie co taki ktoś ma do powiedzenia.
btw, ktoś pytał dlaczego Godfather - 7/10 - bo to nie moje klimaty, nie ciągnie mnie do filmów o takiej tematyce, co za tym idzie mają dla mnie znikomy replay value, nie śledzę wydarzeń ze szczególnie dużym zaangażowaniem i ogólnie ogląda mi się "tak se" więc 7/10 i tak wskazuje na to, że wypada to nieźle (ale już przy takim "Dawno temu w Ameryce" w połowie miałem ochotę iść spać, na powtórkę nie zdecydowałem się nigdy).
Poza tym w tym filmie najbardziej lubię Brando, oglądając po raz pierwszy i niewiele wiedząc o fabule, liczyłem na to, że jest on cały czas na pierwszym planie, tymczasem główną rolę gra tu Pacino, który mnie jakoś niespecjalnie zainteresował. Sequel już w ogóle mnie wymęczył (i znowu - historia Vito - spoko, ale już jego syna nie chciało mi się oglądać) mało co już pamiętam i lubię zdecydowanie najmniej z całej trylogii, za to zdecydowanie lepiej oglądało mi się starszego Pacino w trójce.
Często filmy, które nie są w moich klimatach w ogóle zostawiam bez oceny - tzn nawet się nad nią nie zastanawiam, obejrzałem/zapomniałem, nawet nie wspominam o tym na forum.
13-10-2015, 21:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-10-2015, 22:02 przez Gieferg.)





