(14-10-2015, 23:31)und3r napisał(a): Niestety nie zrozumiałeś:( To zdanie dotyczyło tego, że ich preferencje (czy tam gust) "w tej kwestii" (czyli w kwestii konkretnie smakowania gówna) nie nadają się do oceniania pieczonej kaczki, ponieważ kryteria oceny gówna i tego na ile dobrze przyrządzona jest kaczka są po prostu inne.Niestety dalej brniesz w ten kuriozalny przykład. Dlaczego zakładasz, że przy ocenie jedzenia koprofile kierują się tymi samymi kryteriami, co przy smakowaniu kupy? Sam napisałeś że to fetysz, więc kontakt czy smakowanie kału ma tu podłoże seksualne, a nie wyłącznie kulinarne, więc łączysz dwie totalnie niezwiązane ze sobą rzeczy. Poza tym nie wiem co taki np. Gordon Ramsay robi w sypialni, więc twoje kategoryczne stwierdzenie, kto na pewno nie może być smakoszem można między bajki włożyć.
(14-10-2015, 23:31)und3r napisał(a): Napisałem jedynie, że jeśli dana osoba w ogóle (!) nie zna utworu Chopina (ponieważ słucha tylko disco-polo i już), to nie ma sensu z nią rozmawiać o twórczości Chopina w kontekście jej oceniania. Znowu - aby coś oceniać, potrzebna jest jakaś wiedza na ten temat, chociaż podstawowa.Zdefiniuj ocenianie. Bo ocenianiem Chopina będzie to, co robi jury na przytoczonym konkursie i ocenianiem Chopina będzie stwierdzenie "Piękna muzyka" rzucone przez osobę X. Błędnie zakładasz, że ocenianie to wyłącznie jakaś wymagająca wiedzy, doświadczenia i czego tam jeszcze mistyczna sztuka dla wybranych. Nie.
Druga sprawa, to widzę że postanowiłeś przebić mój truizm :) Oczywistym jest, że miłośnik muzyki Chopina nie porozmawia sobie za bardzo o muzyce z wielbicielem disco polo, tak samo jak prawnik nie za bardzo będzie miał z czym pogadać ze szwaczką. Tylko czego to dowodzi? Bo poza tym, że - uwaga, kolejny truizm - gusta bywają różne, to niczego.
(14-10-2015, 23:31)und3r napisał(a): Moje "obiektywnie" oznacza "poprzez analizę porównawczą", co jasno podkreśliłem na samym początku.Analizą porównawczą nie ocenisz aktorstwa. Reżyserii. Emocji. Tego jak muzyka współgra z obrazem i tego, co film znaczy dla mnie czy dla kogokolwiek innego, zwłaszcza, że ten sam tytuł jedna osoba pokocha, inna znienawidzi.
(14-10-2015, 23:31)und3r napisał(a): Nie masz odnosić, ale tu znowu się o kryteria rozbijamy. Kanon muzyki klasycznej i kanon muzyki POP to dwa zupełnie różne kanony, które zapewne mają jakieś punkty styczne, ale nie czuję się kompetentny, aby o nich rozmawiać (podejrzewam, że pewne kompozycyjne ramy, tonalność, itp. są przyjęte tak przez współczesnych kompozytorów POP jak były przyjmowane przez Mozarta, jako coś po prostu poprawnego i miłego dla ucha).Tak, są kanony w muzyce pop. Istnieje nawet wyliczona co do sekundy struktura idealnego przeboju radiowego (samą strukturą zresztą tożsama z 99% piosenek), podobnie jak istnieją bardzo proste zabiegi, dzięki którym piosenka będzie miała przyjazną, łatwą wpadającą melodię i tzw. hooki. I wiesz co? Majteczki w kropeczki spełniają przynajmniej część tych standardów, dlatego stały się takim przebojem, a nie dlatego, że większość ludzi ma zły gust.
15-10-2015, 08:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-10-2015, 08:44 przez Mierzwiak.)





