Ok, czyli dla Ciebie coś takiego jak guilty-pleasure nie ma prawa istnieć, bo jeśli się podoba=jest dobre. U mnie tak nie zawsze jest, po prostu :)
Mierzwiak - ok, zostawmy słówko "obiektywnie", bo używam go jako zbyt wielki skrót myślowy, za bardzo naginając definicję i pogadajmy o tym co stoi u podstaw guilty-pleasure, czyli niezgodność tego co sądzę o filmie, a tym jak mi się podoba go oglądać. Ty masz jakieś filmy podpadające pod taką kategorię?
Mierzwiak - ok, zostawmy słówko "obiektywnie", bo używam go jako zbyt wielki skrót myślowy, za bardzo naginając definicję i pogadajmy o tym co stoi u podstaw guilty-pleasure, czyli niezgodność tego co sądzę o filmie, a tym jak mi się podoba go oglądać. Ty masz jakieś filmy podpadające pod taką kategorię?
19-10-2015, 13:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-10-2015, 13:10 przez simek.)





