No to Nolan u mnie zapunktował, bo OHMSS to także mój ulubiony Bond. A Spectre? Meh. Poziom QoS i Skyfall zachowany, czyli bliżej dna tabeli. Podobnie jak w poprzednim filmie z serii najlepsza część, to ta przed czołówką, później mamy już praktycznie równię pochyłą, aż do "wielkiego finału". Panowie Mendes i Craig do wymiany, bo ten pierwszy nie ma pojęcia jak nakręcić dobrą scenę akcji, a ten drugi jedzie już na takim autopilocie, że aż smutno się to ogląda. Bellucci znika po pięciu minutach, ale może to i dobrze, bo o ile wygląda nieźle, to zgrzytałem zębami za każdym razem kiedy recytowała swoje kwestie. Z obsady chyba tylko Seydoux na niewielki plus, ale tylko dlatego, że to urocza dziewucha, bo jej postać jest kiepsko napisana. Takiej Vesper mogłaby buty co najwyżej czyścić.
Próba fabularnego połączenia wszystkich Bondów z Craigiem jest tak nieporadna, że aż zabawna. W ogóle brawa dla twórców, że z tak cieniutkiego scenariusza udało im się wysmażyć 140 minut materiału. Szacun. Koniec końców jednak oglądało się to o dziwo w miarę przyjemnie, nie na tyle, żebym do tego kiedykolwiek wrócił (już prędzej zaliczyłbym powtórkę QoS), ale powieka opadła mi tylko ze dwa razy
Naciągane jak gumka w gaciach 6/10
Próba fabularnego połączenia wszystkich Bondów z Craigiem jest tak nieporadna, że aż zabawna. W ogóle brawa dla twórców, że z tak cieniutkiego scenariusza udało im się wysmażyć 140 minut materiału. Szacun. Koniec końców jednak oglądało się to o dziwo w miarę przyjemnie, nie na tyle, żebym do tego kiedykolwiek wrócił (już prędzej zaliczyłbym powtórkę QoS), ale powieka opadła mi tylko ze dwa razy

Naciągane jak gumka w gaciach 6/10
01-11-2015, 01:53





