opinię na temat tej nieszczęsnej ekranizacji wyrażałam już tyle razy, że nawet mi się nie chce powtarzać specjalnie, ograniczę się zatem tylko do stwierdzenia, że żal mam nie tyle o rezygnację z niektórych wątków, których umieszczenie byłoby technicznie niewykonalne z uwagi na właściwości materii filmowej, ile o kompletne wypaczenie ducha Tolkiena. Wizualnie powalająca, Jacksonowska trylogia nie ma w sobie śladu tolkienowskiej głębi. To błyskotka, czarująca, ale tylko imitacja.
It has been said that time heals all wounds. I do not agree. The wounds remain. In time, the mind, protecting its sanity, covers them with scar tissue, and the pain lessens, but it is never gone.
08-07-2005, 18:51





