(06-11-2015, 21:40)Mierzwiak napisał(a): Powtarzasz kilka rzeczy, które sam wcześniej pisałem i argumenty, na które już odpowiadałem.Możesz tak twierdzić ale to nie zmienia faktu, że większość argumentów pomijasz, bo w sposób zbyt ewidentny uderzają w logikę Twoich wywodów.
(06-11-2015, 21:40)Mierzwiak napisał(a): Kanon, np. lista najlepszych filmów wszech czasów, bierze się ze zbieżnych ze sobą subiektywnych opinii i jest tychże opinii utrwalanym przez dekady zbioremTak, ale jest też swego rodzaju drogowskazem w ocenianiu następnych filmów (oczywistym jest, że gdyby wyzerować cały dobytek kinematografii, to np. Spectre zostałby okrzyknięty cudownym dziełem sztuki, a tak jest tylko kolejnym przeciętniakiem). Ocenianie przez pryzmat kanonu pozwala stworzyć zrozumiałą płaszczyznę, dzięki której ktoś, kto ocenianego filmu jeszcze nie widział, będzie w stanie odebrać słowa recenzenta zgodnie z intencją. Nie bez powodu bardzo często w swoich uzasadnieniach recenzenci przywołują inne tytuły, aby zarysować co jest podobne, a co np. wręcz przeciwnie. Gdyby nie ta analiza porównawcza (dokonywana czasem bez powoływania się na konkretne tytuły, można też skutecznie uzasadnić coś stwierdzeniami generalnymi), ocena nie miałaby dla nikogo żadnej wartości. Oczywiście Jubemu to nie przeszkadza, bo jego ocena jest tylko dla niego samego, a czytelników swoich recenzji ma w tyłku (jego słowa) - i dlatego zapewne spędził tu długie godziny, broniąc swojego sposobu oceniania jako jedynego słusznego. Zabawny człowiek.
(06-11-2015, 21:40)Mierzwiak napisał(a): tak, ale przedmiotem dyskusji jest odnoszenie się do kanonu (własnego lub tego obowiązującego), a nie kanon sam w sobie.No i? Postawisz tu jakąś tezę, czy tak tylko postanowiłeś napisać kolejny truizm? Uważasz, że odnoszenie się do kanonu (świadome czy nieświadome - to jest drugorzędne) nie ma miejsca przy ocenianiu?
(06-11-2015, 21:40)Mierzwiak napisał(a): - Są elementy filmu, które są czysto obiektywne, bo da się je udowodnić (patrz: dziury logiczne itp), ale już to, czy uznamy je za wadę filmu, czy przeszkadzały nam w seansie, obiektywne nie będzieJa nie twierdziłem nigdzie (gdybyś odnosił się do konkretnych cytatów oraz argumentów, to nie musiałbym też pisać tak długo, wiesz?), że komuś obiektywnie ma coś przeszkadzać w seansie. Odsyłam do wszystkiego co pisałem o kryteriach oceniania, a sporo tego było.
(06-11-2015, 21:40)Mierzwiak napisał(a): - Doświadczenie w postaci obejrzanych filmów i odnoszenie się do nich (czyli naszego własnego, osobistego "kanonu") odbywa się wyłącznie w naszej głowie, czyli jest czysto subiektywne. Ale to też już pisałem...Stary, wszystko się odbywa w naszej głowie. Wiele z tego co niektórzy nazwaliby faktami też. Dlatego jak już pisałem wielokrotnie, używanie pojęcia obiektywizmu w znaczeniu stricte dosłownym traci sens w przypadkach bardzo wielu sytuacji, w których jest ono stosowane. I mało tego, w wielu tych sytuacjach nie jest bynajmniej błędem językowym, co też wyżej udowodniłem.
Pojęcie "kanonu" dlatego w ogóle funkcjonuje w szeroko pojętej kulturze, ponieważ jako ludzkość zgadzamy się, że pewne rzeczy są uniwersalnie piękne czy wartościowe. Z tych uniwersalnych zasad (wiele z nich dałoby się opisać nawet matematycznie) zdają sobie sprawę (oczywistość) również twórcy filmowi i dlatego recenzenci mogą później pisać, że reżyser chciał osiągnąć to czy tamto (doświadczona osoba to widzi po prostu, stąd jej umiejętność dobrania kryteriów oceny), i że mu się to udało albo nie udało.
(06-11-2015, 21:40)Mierzwiak napisał(a): nie rozumiem potrzeby nazywania własnej opinii obiektywną w choćby najmniejszym nawet stopniu, tak samo jak nie rozumiem wypinania się na słownik i upierania, że można sobie coś określać wbrew definicji, bo... bo tak i w sumie wciąż nie dowiedziałem się dlaczego; własna wygoda to niby jest jakieś wytłumaczenie, ale mnie nie satysfakcjonuje, bo i co jest wygodnego w określaniu czegoś na przekór znaczeniu tegoż określenia? Choćbym nie wiem jak oceniał film, przez pryzmat czego, w porównaniu do..., to nigdy, ale to przenigdy nie napisałbym / powiedziałbym, że jest to ocena obiektywna.Przeczytaj może moje wcześniejsze posty nie zrażając się ich długością i odpowiedz sobie na pytanie, kto tu "wypina się na słownik". Na pewno nie ja, ponieważ:
1) od samego początku podkreśliłem, że używam frazy "ocenianie obiektywne" jako skrótu myślowego, który od tego czasu wyjaśniłem już 50 razy (na samym początku przewidziałem też, że ktoś "mądry" i tak mnie odeśle do słownikowej definicji, ale że będzie to się ciągnęło przez kilka stron - tego nie przypuszczałem);
2) udowodniłem (jeśli się z tym nie zgadzasz, to zapraszam do wnioskowania wyżej i spróbuj je logicznie podważyć), że nawet jeśli bym nie wyjaśnił na samym początku na czym mój skrót myślowy polega, to i tak nie popełniam błędu językowego, posługując się pojęciem obiektywizmu w odniesieniu do oceny ogółem;
3) w tym samym słowniku, którym chciałeś mnie zagiąć pokazałem, że słowo "ocena" definiowane jest jako opinia w oparciu o analizę porównawczą, co - uwaga - było od początku istotą mojego skrótu myślowego;
4) "obiektywizm" nie odnosi się w tym co piszę do wyniku oceny (że np. 8/10 to obiektywnie ocena należąca się filmowi X), tylko to sposobu w jaki oceniający do danej oceny dochodzi, a to spora różnica.
06-11-2015, 23:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-11-2015, 23:35 przez und3r.)





