Circle (2015)
Reżyseria: Aaron Hann, Mario Miscione
Opis fabuły: Pięćdziesiąt całkowicie nieznanych sobie osób zostaje zamkniętych w tajemniczym pomieszczeniu. Wkrótce odkrywają, że jedynym sposobem wyjścia z tarapatów jest wzajemnie się eliminować aż żywa zostanie tylko jedna osoba. Rozpoczyna się mordercza walka o przetrwania.
Moja opinia: Przyznam, że biorąc pod uwagę fakt niemal kompletnej anonimowości twórców stojących za tą produkcją (dopiero po sprawdzeniu na Imdb okazało się, że mają oni na swoim koncie serial internetowy „The Vault”, który, jakby ktoś był ciekaw można znaleźć tutaj ) oraz występujących w niej aktorów nie spodziewałem się niczego dobrego. Tymczasem po seansie muszę powiedzieć, że byłem w błędzie! „Circle” bowiem to dzieło ze wszech miar udane i poważny kandydat do tytułu największych niespodzianek bieżącego roku! Solidne niskobudżetowe kino SF, zdające sobie sprawę z własnych ograniczeń, budzące reminiscencje z takimi obrazami jak „Battle Royale”, „The Cube” czy znakomita hiszpańska „Metoda” i dowodzące, iż pomysł liczy się bardziej niż najwyższy nawet budżet. Tytuł intrygujący, trzymający w napięciu, urzekająco minimalistyczny, zaskakujący, nieprzewidywalny i dający do myślenia.
Podsumowując. Gorąco polecam!
Reżyseria: Aaron Hann, Mario Miscione
Opis fabuły: Pięćdziesiąt całkowicie nieznanych sobie osób zostaje zamkniętych w tajemniczym pomieszczeniu. Wkrótce odkrywają, że jedynym sposobem wyjścia z tarapatów jest wzajemnie się eliminować aż żywa zostanie tylko jedna osoba. Rozpoczyna się mordercza walka o przetrwania.
Moja opinia: Przyznam, że biorąc pod uwagę fakt niemal kompletnej anonimowości twórców stojących za tą produkcją (dopiero po sprawdzeniu na Imdb okazało się, że mają oni na swoim koncie serial internetowy „The Vault”, który, jakby ktoś był ciekaw można znaleźć tutaj ) oraz występujących w niej aktorów nie spodziewałem się niczego dobrego. Tymczasem po seansie muszę powiedzieć, że byłem w błędzie! „Circle” bowiem to dzieło ze wszech miar udane i poważny kandydat do tytułu największych niespodzianek bieżącego roku! Solidne niskobudżetowe kino SF, zdające sobie sprawę z własnych ograniczeń, budzące reminiscencje z takimi obrazami jak „Battle Royale”, „The Cube” czy znakomita hiszpańska „Metoda” i dowodzące, iż pomysł liczy się bardziej niż najwyższy nawet budżet. Tytuł intrygujący, trzymający w napięciu, urzekająco minimalistyczny, zaskakujący, nieprzewidywalny i dający do myślenia.
Podsumowując. Gorąco polecam!
Najlepszy film 2021: Titane
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood
Najlepszy film 2019: Parasite
Najlepszy film 2018: Suspiria
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood
Najlepszy film 2019: Parasite
Najlepszy film 2018: Suspiria
21-11-2015, 02:58





