Dwie pierwsze części Igrzysk to naprawdę dobre filmy, niemal na równi z filmami o Potterze. Podzielenie ostatniej części było głupotą i zwyczajnym skokiem na kasę. Nie czytałem ksiązek Collins ale wyraźnie odczuwa się wymuszone dłużyzny i niepotrzebną gadaninę. Producenci podpatrzyli ten pomysł u Pottera, ale w "Insygniach" ten zabieg to było bardzo dobre rozwiązanie, ksiązka była gruba, miała dużo wątków, ale "Kosogłos" na pewno nie potrzebował rozbicia na dwa party. Gdyby nie to, byłbym skłonny uznać "Igrzyska" nawet za bardzo dobrą trylogię.
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
25-11-2015, 21:07





