Jasne, działanie w samoobronie i te sprawy. Masz rację. Natomiast: widziałeś "Shootera"? Bo ja pamiętam taką scenę, w której, upraszczając, Marky Mark musi się dostać do pewnego wiejskiego domku (mniejsza z tym, w jakim celu -- sam już teraz dokładnie nie pamiętam :) ). I żeby się tam dostać urządza sporą jatkę. Czyli nie w samoobronie. Jasne, że teoretycznie on to w ogóle wszystko robi po to, żeby przeżyć i tam do tego domku też się jakoś tam po to musi dostać -- ale ten, było nie było, ex-żołnierz nawet przez chwilę nie sygnalizuje, że ma problem z zabijaniem gości takich jak on, tyle że słabiej wyszkolonych. Co prawda konwencja, ale jednak trochę mi zgrzytnęło.
EDIT: Siur, ze to tylko film, dlatego w sumie ja nawet nie mówię, żeby on ich całkiem nie zabijał. Ale w takich sytuacjach, w ramach konwencji można dać znak (w sumie równie umowny, jak umowne jest oznaczanie różnych bezimiennych jako "złych"), że on "nie chce, ale musi" i takie tam. Szczególnie, że akurat w "Shooterze" miał tam takiego sidekicka, z którym taki krótki dialog mógłby przeprowadzić.
EDIT: Siur, ze to tylko film, dlatego w sumie ja nawet nie mówię, żeby on ich całkiem nie zabijał. Ale w takich sytuacjach, w ramach konwencji można dać znak (w sumie równie umowny, jak umowne jest oznaczanie różnych bezimiennych jako "złych"), że on "nie chce, ale musi" i takie tam. Szczególnie, że akurat w "Shooterze" miał tam takiego sidekicka, z którym taki krótki dialog mógłby przeprowadzić.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
17-09-2007, 00:05






