Lubię zaskakiwać. I lubię być zaskakiwany, a ten film mnie zaskoczył. Rozwaliło mnie to, jak jeden z bohaterów znajduje racjonalne wytłumaczenia dla wszystkiego, co się dzieje, i mindfuckuje bohaterkę, która nagle traci pewność siebie (i widza, bo nic z tego, co jest telegrafowane, się nie sprawdza). Albo to, że bohaterowie są przygotowani (są AKTYWNI, SPRYTNI, MĄDRZY!) i kiedy "zła siła" próbuje działać, oni wyciągają coś, co przygotowali własnie na tę okazję.
Uwielbiam, kiedy bohaterowie horroru starają się sobie radzić, a nie są tylko wrzeszczącymi, uciekającymi nastolatkami. Za to lubię filmy Cravena, m.in. Krzyk czy Red Eye, w którym mordercy nie mają lekko i są zwykle mocno przeciorani przez zaradne ofiary. Tak się robi EMOCJE, mili państwo - kiedy widzę, że postać ma szansę, że może, może jej się uda, wtedy siedzę na skraju fotela i z napięciem czekam na to, co będzie dalej.
Tamta opinia była pisana na gorąco, ale po przespanej nocy podtrzymuję: horror dekady.
Uwielbiam, kiedy bohaterowie horroru starają się sobie radzić, a nie są tylko wrzeszczącymi, uciekającymi nastolatkami. Za to lubię filmy Cravena, m.in. Krzyk czy Red Eye, w którym mordercy nie mają lekko i są zwykle mocno przeciorani przez zaradne ofiary. Tak się robi EMOCJE, mili państwo - kiedy widzę, że postać ma szansę, że może, może jej się uda, wtedy siedzę na skraju fotela i z napięciem czekam na to, co będzie dalej.
Tamta opinia była pisana na gorąco, ale po przespanej nocy podtrzymuję: horror dekady.
15-12-2015, 10:02






