{plask} Ręce opadają.
Forum filmożerców to forum maniaków. Filmożerców. Kiedyś mogłem pogadać z bratem, z siostrą, z kumplami, z przeciętnym gościem, który obejrzy coś raz na miesiąc jak nie ma akurat nic zabawniejszego do roboty, o tym, co akurat leci w kinie. Teraz jest tego nieświadomy, nie interesuje go to, nie zna filmów obecnie na topie. A to on stanowi "większość".
Dostępność filmów doprowadziła do inflacji treści: skoro możesz coś mieć w kilka minut, nie cenisz tego - masz dostęp do tysięcy tytułów, więc łykasz wszystko i idziesz dalej, więc kręci się hajp żebyś łyknął akurat film nr 12 z oferty 81 filmów na ten miesiąc. Czas leci szybciej, bo mamy go mniej, więc nie ma też chęci ani możliwości żeby robić filmy, które się wyróżniają. Nie ma maniaków jak Miller, który dłubał przy Maksie chyba z 15 lat. Wszystko jest robione taśmowo i ze stocków, bo i nie ma sensu zapisywać się w pamięci - korzyści nie będą większe. Dziś nie powstanie już coś na miarę OT Star Wars, tylko na miarę Avengersów 2. Produkt fajny, ale bez duszy.
Oczywistości. Wszyscy to wiedzą. To po co o tym pisać? Bo jak będziesz łykał wszystko bez narzekania, to będziesz tego dostawał jeszcze więcej, i jeszcze więcej, aż się udławisz, zadusisz albo zarzygasz. Jeśli nawet ta mikroskopijna mniejszość, czyli filmowi maniacy, nie ma nic przeciwko zalewowi generycznego gówna, to kino jest w dupie tak głębokiej, że nawet armia Millerów go z niej nie wyciągnie.
Jaki był muzyczny motyw przewodni Kapitana Ameryki? Thora? Iron Mana? Avengersów? Ktoś kojarzy? Ktoś podrzuci jakimś fajnym cytatem z tych filmów? A może zapoda jakieś wyjątkowe ujęcie czy niesamowitą akcję, która zostaje z nami jak atak na Gwiazdę Śmierci? O której się myśli przez cały dzień po seansie, która śni się po nocach, która jest wizytówką filmu?
Co, może ta rozpierducha z Grawitacji? Ale która w sumie? Pierwsza? Druga? Trzecia? Pfff. Grawitacja nie ma wizytówki. Grawitacja to zapętlony gif.
Nic innego nie przychodzi do głowy? Nie? I naprawdę wam to nie przeszkadza, i naprawdę uważacie że nie warto o tym mówić? To na jakim forum ja jestem? Bo ja myślałem, że miłośników filmu.
Forum filmożerców to forum maniaków. Filmożerców. Kiedyś mogłem pogadać z bratem, z siostrą, z kumplami, z przeciętnym gościem, który obejrzy coś raz na miesiąc jak nie ma akurat nic zabawniejszego do roboty, o tym, co akurat leci w kinie. Teraz jest tego nieświadomy, nie interesuje go to, nie zna filmów obecnie na topie. A to on stanowi "większość".
Dostępność filmów doprowadziła do inflacji treści: skoro możesz coś mieć w kilka minut, nie cenisz tego - masz dostęp do tysięcy tytułów, więc łykasz wszystko i idziesz dalej, więc kręci się hajp żebyś łyknął akurat film nr 12 z oferty 81 filmów na ten miesiąc. Czas leci szybciej, bo mamy go mniej, więc nie ma też chęci ani możliwości żeby robić filmy, które się wyróżniają. Nie ma maniaków jak Miller, który dłubał przy Maksie chyba z 15 lat. Wszystko jest robione taśmowo i ze stocków, bo i nie ma sensu zapisywać się w pamięci - korzyści nie będą większe. Dziś nie powstanie już coś na miarę OT Star Wars, tylko na miarę Avengersów 2. Produkt fajny, ale bez duszy.
Oczywistości. Wszyscy to wiedzą. To po co o tym pisać? Bo jak będziesz łykał wszystko bez narzekania, to będziesz tego dostawał jeszcze więcej, i jeszcze więcej, aż się udławisz, zadusisz albo zarzygasz. Jeśli nawet ta mikroskopijna mniejszość, czyli filmowi maniacy, nie ma nic przeciwko zalewowi generycznego gówna, to kino jest w dupie tak głębokiej, że nawet armia Millerów go z niej nie wyciągnie.
Jaki był muzyczny motyw przewodni Kapitana Ameryki? Thora? Iron Mana? Avengersów? Ktoś kojarzy? Ktoś podrzuci jakimś fajnym cytatem z tych filmów? A może zapoda jakieś wyjątkowe ujęcie czy niesamowitą akcję, która zostaje z nami jak atak na Gwiazdę Śmierci? O której się myśli przez cały dzień po seansie, która śni się po nocach, która jest wizytówką filmu?
Co, może ta rozpierducha z Grawitacji? Ale która w sumie? Pierwsza? Druga? Trzecia? Pfff. Grawitacja nie ma wizytówki. Grawitacja to zapętlony gif.
Nic innego nie przychodzi do głowy? Nie? I naprawdę wam to nie przeszkadza, i naprawdę uważacie że nie warto o tym mówić? To na jakim forum ja jestem? Bo ja myślałem, że miłośników filmu.
17-12-2015, 13:57






