(17-12-2015, 13:57)military napisał(a): Jaki był muzyczny motyw przewodni Kapitana Ameryki? Thora? Iron Mana? Avengersów? Ktoś kojarzy? Ktoś podrzuci jakimś fajnym cytatem z tych filmów? A może zapoda jakieś wyjątkowe ujęcie czy niesamowitą akcję, która zostaje z nami jak atak na Gwiazdę Śmierci? O której się myśli przez cały dzień po seansie, która śni się po nocach, która jest wizytówką filmu?Oczywiscie, że tak. Cały czas nie rozumiesz, że skoro ty tak nie masz to nie znaczy, że inni tez tak nie mają. Zbywasz gdzies na bok swiadomosc tego, ze klasyki, ktore wymieniasz mialy czas by dojrzec, a ty sam byłeś innym człowiekiem. Nie bardzo wiem tylko, o co chodzi w tej rozmowie, bo wszystko sprowadza się do:
Cytat:kwestia gustu, tyle że blockbustery dziś totalnie nie trafiają w mój gust.
A to nie równa się:
Cytat:Żaden - oprócz Mad Maxa - po prostu się nie wyróżnia.
Oczywiscie, czasy kiedyś były inne - duh! - ale to nie znaczy, że wszystko stało się gorsze. To bzdura, że nagle teraz doszło do inflacji treści, bo to nie jest tak, że kiedyś masowo nie tworzono debilnych filmów. Dziś po prostu można je zrobić bardziej rozbuchane taniej i/albo za większe pieniądze. A Prawo Sturgeona działało zawsze. Patrze na Twoje porownania dwoch okresów w kinie i zastanawiam się - chodzi o blockbustery, czy o kino w ogole? Zestawiasz 12 Małp obok Avengers i Harrego Pottera? Mortal Kombat, tego znanego i cenionego klasyka z wysokiej półki? Argo? O co chodzi? Dlaczego nie ma na Twojej liście Cold in July? Dlaczego nie ma The Guest? Gdzie jest Mud? Cop Car? District 9? Whiplash? A to tylko pierwsze lepsze przykłady z głowy. Kinematografia się rozrosła, rozrosły się seriale, wszystkiego jest więcej, ale to nie znaczy, że dobrego jest mniej.
Cytat:Kiedyś mogłem pogadać z bratem, z siostrą, z kumplami, z przeciętnym gościem, który obejrzy coś raz na miesiąc jak nie ma akurat nic zabawniejszego do roboty, o tym, co akurat leci w kinie. Teraz jest tego nieświadomy, nie interesuje go to, nie zna filmów obecnie na topie. A to on stanowi "większość".Bzdura. Oni nie stanowia żadnej większości. Stanowia dowód anegdotyczny. Ja tez rozmawiam ze znajomymi, którzy nie są filmożercami, a pamiętają momenty z tych filmów i uwielbiają je, choć np. z komiksami nie miały wczesniej styczności.
(17-12-2015, 14:41)Mental napisał(a):Nie byloby żadnego hajpu, bo po Alienie 3 nikt się Fincherem nie jarał.Cytat:Tzn. jak konkretnie? Miał na myśli jakąś nietypową kampanię, czy np. zrobienie hitu z filmu stosunkowo małego czy słabo reklamowanego?
Kampanie. Ukrywanie tożsamości mordercy etc. Dzisiaj hajp zabiłby wrażenia z tego filmu podczas oglądania.
17-12-2015, 14:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-12-2015, 14:42 przez Gal Anonim.)





