Bezsensowne zabijanie pokazane tak otwarcie jak w bondach mi zwisa. Nikt nikogo nie oszukuje. Cholernie boli mnie za motyw z filmów 'poważniejszych', w których to coś takiego występować nie powinno. Np. Matrix. Główny hero wchodzi do słynnego 'lobby' jedzie serią po bogu ducha winnym policjancie, potem wyżyna cały oddział SWAT. Rozumiem że co Swatowcy to Swatowcy, po nogach im by nie mógł strzelać ale najgorzej z tymi policjantami. Każdy 'normalny' człowiek zabity w Matrixie to bogu ducha winna osoba, która nie ma pojęcie o misji Neo i nie wie że sama jest bateryjką. Bohater w ogóle się nad tym nie zastanawia, ani linijki dialogu na ten temat. Takie przypadki to imo. problemy a nie, umowne Bondy.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
17-09-2007, 22:46





