You Kill Me
Fajna, szczera czarna komedyjka. Hitman pracujący dla polskiej (!) rodziny mafijnej z Buffalo zostaje wysłany do San Francisco na odwyk, gdyż zawala zlecenie. Prosta historyjka, trochę sensacji, ale ogólnie bez fajerwerków. I to mi się podobało. Budżet mikroskopijny (ale parę fajnych mordek w obsadzie jest, np. Farina czy Baker Hall), dzięki czemu obyło się bez śmieszkowania na siłę czy przesadnych wygłupów. To jeszcze czasy sprzed wciskania do gardła wszystkim poprawności politycznej, toteż śmiało mówi się, że czarni to handlarze dragów i kryminaliści, jedna z postaci pomimo bycia pedałem nie nosi wszędzie transparentu obwieszczającego każdemu to wokoło i ogólnie beka z "dwunastu kroków" bez taniego moralizowania. Do tego naturalna eRka i po bożemu realizacja.
Rozwaliła mnie scena, kiedy Kingsley na spotkaniu AA mówi, że jest płatnym kilerem, ale picie przeszkadza mu w pracy, którą kocha, i którą chce dalej robić. Że wyjdzie z chlania by móc wrócić do zabijania. Wszyscy na spotkaniu okazują mu wsparcie, łącznie z jakimś żulikiem, który pod nosem mówi "amen!"
Albo moment, kiedy bohater pokazuje swojej dupie listę osób, które skrzywdził. Są tam ludzie, których zabił, ale jemu przeszkadza tylko, że zabił ich źle, bo był pijany. Szczególnie szkoda mu babki, której miał poderżnąć gardło, ale ta ruszyła się i wbił jej nóż w oko :) :) :)
Czadowe też było pożegnanie ze sponsorem, któremu zostawią swoją broń, bo wie że nie wejdzie z nią na pokład samolotu. Sponsor pyta, co ma z tym zrobić, na co Kingsley odpowiada, że może strzelać do bad guyów lub rozbijać orzechy, jeden chuuj - zostawia mu ją na pamiątkę, bo go lubi. Sponsor na to: "Będę o tym pamiętał, kiedy kogoś odstrzelę" :) :)
Fajne też było, że w finale jak jedzie załatwić ostatnią sprawę to
Ogólnie nic spektakularnego, ale fajna odtrutka na obecne komedie czy "filmy z morałem" w ogóle. Wkurzało mnie tylko identyfikowanie Polaków z jakimś cygańskim szarpaniem drutów w tle.
7/10
Fajna, szczera czarna komedyjka. Hitman pracujący dla polskiej (!) rodziny mafijnej z Buffalo zostaje wysłany do San Francisco na odwyk, gdyż zawala zlecenie. Prosta historyjka, trochę sensacji, ale ogólnie bez fajerwerków. I to mi się podobało. Budżet mikroskopijny (ale parę fajnych mordek w obsadzie jest, np. Farina czy Baker Hall), dzięki czemu obyło się bez śmieszkowania na siłę czy przesadnych wygłupów. To jeszcze czasy sprzed wciskania do gardła wszystkim poprawności politycznej, toteż śmiało mówi się, że czarni to handlarze dragów i kryminaliści, jedna z postaci pomimo bycia pedałem nie nosi wszędzie transparentu obwieszczającego każdemu to wokoło i ogólnie beka z "dwunastu kroków" bez taniego moralizowania. Do tego naturalna eRka i po bożemu realizacja.
Rozwaliła mnie scena, kiedy Kingsley na spotkaniu AA mówi, że jest płatnym kilerem, ale picie przeszkadza mu w pracy, którą kocha, i którą chce dalej robić. Że wyjdzie z chlania by móc wrócić do zabijania. Wszyscy na spotkaniu okazują mu wsparcie, łącznie z jakimś żulikiem, który pod nosem mówi "amen!"
Albo moment, kiedy bohater pokazuje swojej dupie listę osób, które skrzywdził. Są tam ludzie, których zabił, ale jemu przeszkadza tylko, że zabił ich źle, bo był pijany. Szczególnie szkoda mu babki, której miał poderżnąć gardło, ale ta ruszyła się i wbił jej nóż w oko :) :) :)
Czadowe też było pożegnanie ze sponsorem, któremu zostawią swoją broń, bo wie że nie wejdzie z nią na pokład samolotu. Sponsor pyta, co ma z tym zrobić, na co Kingsley odpowiada, że może strzelać do bad guyów lub rozbijać orzechy, jeden chuuj - zostawia mu ją na pamiątkę, bo go lubi. Sponsor na to: "Będę o tym pamiętał, kiedy kogoś odstrzelę" :) :)
Fajne też było, że w finale jak jedzie załatwić ostatnią sprawę to
Ogólnie nic spektakularnego, ale fajna odtrutka na obecne komedie czy "filmy z morałem" w ogóle. Wkurzało mnie tylko identyfikowanie Polaków z jakimś cygańskim szarpaniem drutów w tle.
7/10
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
-- Laozi
25-12-2015, 17:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-12-2015, 17:21 przez Hitch.)
Spoiler




