"Creed" to solidny film, chociaż zachwytów nie rozumiem. Lepszy od części drugiej do Rocky Balboa, ale do jedynki się nie umywa.
Nie te emocje, nie ta muzyka, dużo słabszy główny bohater. Brak uniwersalnego przesłania, pozytywnej energii i ogólnego powera. I mniej skupiona fabuła, rozdzielająca się na kilka stron jednocześnie.
Od strony dramatycznej jest naprawdę nieźle. Jedna z lepszych ról Stallone'a od lat, a i główny bohater aktorsko daje radę. Co prawda nie dorasta do pięt swojemu ojcu, a co dopiero samemu Rocky'emu, ale czuć między nimi chemię. Ma motywację, ale mógł mieć trochę silniejszą.
Antagonista - ostatni przeciwnik, też jest dużo słabszy niż choćby w Rocky I czy IV. Jakiś tam Irlandczyk, o którym niewiele można powiedzieć. A i zbyt groźnie nie wygląda.
Ogółem nie mrozi i nie ziębi. Miły seans z którego zapamiętam tylko garstkę scen ze starym Sly'em.
7-/10
Nie te emocje, nie ta muzyka, dużo słabszy główny bohater. Brak uniwersalnego przesłania, pozytywnej energii i ogólnego powera. I mniej skupiona fabuła, rozdzielająca się na kilka stron jednocześnie.
Od strony dramatycznej jest naprawdę nieźle. Jedna z lepszych ról Stallone'a od lat, a i główny bohater aktorsko daje radę. Co prawda nie dorasta do pięt swojemu ojcu, a co dopiero samemu Rocky'emu, ale czuć między nimi chemię. Ma motywację, ale mógł mieć trochę silniejszą.
Antagonista - ostatni przeciwnik, też jest dużo słabszy niż choćby w Rocky I czy IV. Jakiś tam Irlandczyk, o którym niewiele można powiedzieć. A i zbyt groźnie nie wygląda.
Ogółem nie mrozi i nie ziębi. Miły seans z którego zapamiętam tylko garstkę scen ze starym Sly'em.
7-/10
26-12-2015, 20:36





