![[Obrazek: creed-2-jordan-stallone-rambo-5.jpg]](http://static.srcdn.com/slir/w786-h393-q90-c786:393/wp-content/uploads/creed-2-jordan-stallone-rambo-5.jpg)
Drobne zastrzeżenia
- Pierwsze 20 minut dość niemrawe, film rozkręca się dopiero z treningiem Creeda pod okiem Rocky'ego.
- "Creed! Creed! Creed!" krzyczane przez tłum nie ma takiej mocy jak "Rocky! Rocky! Rocky!".
- Przydałoby się dać jakąś rozmowę telefoniczną z synem, który wyjechał i najwyraźniej totalnie nie interesuje się, że Rocky kogoś trenuje i jest poważnie chory + wytłumaczenie co z Little Marie i jej synem (choć rozumiem skąd te pominięcia, miały podkreślić osamotnienie starego Rocky'ego), oraz czemu Rocky zmienił dom na mieszkanko w starej dzielnicy.
- Pauzy dla pokazania statystyk przeciwników efekciarskie i zbędne.
Poza tym - zaskoczenie roku. Od początku zupełnie nie wierzyłem w ten pomysł, a jednak się udało. Pokrzepiający, bardzo dobry film i uzupełnienie serii. Pod względem pokazania boksu, treningu, realizmu walk na ringu - najlepszy z serii. Muzyka, z wieloma zapożyczeniami od klasycznego soundtracku Billa Contiego, też bardzo dobra. Sporo emocji, udanych gagów (taniec-pobudka Rocky'ego, stres-kupa) i piękne zakończenie.
Obawiałem się, że wszelkie nominacje dla Stallone'a są przesadzone tak jak ubiegłoroczne recenzje, które zachwycały się występem Schwarzeneggera w Maggie. Nic z tych rzeczy. Sly po prostu miał do zagrania więcej niż przez ostatnie 30 lat i świetnie się spisał. Nie szarżuje, a jego stary i osamotniony Rocky wyszedł bardzo naturalnie i przekonywająco. W scenie, kiedy lekarz mówi mu, że jest chory zrozumiałem skąd te zachwyty, a później utwierdziły mnie w tym sceny rozmowy z młodym Creedem w szatni i jego walka z chorobą. Bardzo, bardzo dobra rola i jeśli po 40 latach od wymyślenia Rocky'ego, po tylu dekadach krytyki i wyśmiewania się z tego ile filmów o nim nakręcił, ten aktor kojarzący się głównie z kinem akcji dostanie w tym roku Oscara, to będzie spełnienie marzeń chyba wszystkich jego fanów (w tym mnie). Zasłużył.
Michael B. Jordan też na plus. Wyglądał dobrze, zagrał dobrze (scena w areszcie), wzbudzał sympatie, chciało mu się kibicować. Jego wiek wcale nie raził. Skoro urodził się po śmierci Apolla, to ma jakieś 29-30 lat, ale nie zaczyna dopiero swojej kariery, jest już po 15 walkach toczonych po garażowemu za granicą. Kupiłem to.
8/10
Jeszcze kilka uwag
- Fajnie wypadły sceny-długie ujęcia.
- Training montage z nową muzyką, ale i fajnymi zapożyczeniami z części drugiej (gong w szpitalu, bieganie z ludźmi w tle) wypadł zaskakująco dobrze, nawet bez "Gonna Fly Now". Dobry pomysł z przeplataniem treningów z walką Rocky'ego z chorobą.
- Moim ulubionym fragmentem muzyki z Rocky'ego jest "Going the Distance", którego ostatnio można było usłyszeć w drugiej części. Kiedy (lekko zmodyfikowany) ten utwór zaczął się wraz z 12 rundą finałowego pojedynku wstałem w krzesła! Ciary na całym ciele. :D
- Giefergowi film się bardzo spodoba. W pewnej scenie, Rocky, Creed i jego dziewczyna zasypiają na Skyfall. ;)
- Że niby ten film to kopia pierwszego Rocky'ego lub którejkolwiek innej części? Please. Kilka fajnych odwołań, nic poza tym.
11-01-2016, 17:16 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-01-2016, 18:02 przez Juby.)





