Te uniwersum jest tak bezdennie głupie i kiczowate, że....aż jestem ciekaw co się wydarzy w ostatnich 2 odsłonach :) Przyznam się bez bicia, ostatnie dni spędziłem na seansach Niezgodnej i Zbuntowanej - zadziwiające, że oba tytuły weszły mi łatwiej niż ostatnie Igrzyska Śmierci. Tutaj nikt nie próbuje sztucznie wyolbrzymiać powagi całej sytuacji, scenarzyści ani przez moment nie przekraczają granicy, która powoduje, że oglądanie staje się nieznośne. Oczywiście można toczyć bekę z faktu, że średnia wieku wszystkich rezydentów w Chicago to jakieś 19,26 lat (najstarsi są chyba rodzice bohaterów), frakcje podzielono na zasadzie "bo tak", a główna bohaterka to JenLaw wannabe itd. Tylko, że ogląda się to całkiem dobrze i bez wypalania komórek nerwowych. Cytując mem ze Spidermanem - jest huyowo, ale stabilnie.
Niezgodna - prezentacja świata leży i kwiczy, fabuła przez 2/3 filmu zgrabnie zawiązuje wątek treningu i rozwija postać Tris, jest nawet kilka ładnych widoczków i przemoc dawkowana jak przez kroplówkę (wszystko odbywa się poza planem lub w wersji blood-free). Końcówka zaczyna posysać i w sumie finał nie budzi już żadnych emocji, nie jest ani śmieszny ani tragiczny. Jest nijaki. 4/10
Zbuntowana - jest trochę lepiej, choć dalej niestety wakacyjnie i...komputerowo. Sen, halucynacje, symulacje, wszystko w zasyfionym do granic CGI, które pozwala robić demolkę na niespotykaną skalę, a przez które film wygląda bardziej sztucznie od pierwszej odsłony. Tak czy siak, tempo jest znacznie lepsze niż w jedynce, kilka akcji wypada fajnie, a Winslet wypada aktorsko najlepiej z całej ekipy (co nie dziwi). To plus kilka śmierci ważnych postaci powoduje, że na kolejną odsłonę czekam :) 5/10
Jai Courtney to obecnie numer jeden wśród znienawidzonych przeze mnie aktorów. W momencie
postanowiłem dodać do oceny Zbuntowanej punkcik :) To najlepsza scena w całym filmie!
Niezgodna - prezentacja świata leży i kwiczy, fabuła przez 2/3 filmu zgrabnie zawiązuje wątek treningu i rozwija postać Tris, jest nawet kilka ładnych widoczków i przemoc dawkowana jak przez kroplówkę (wszystko odbywa się poza planem lub w wersji blood-free). Końcówka zaczyna posysać i w sumie finał nie budzi już żadnych emocji, nie jest ani śmieszny ani tragiczny. Jest nijaki. 4/10
Zbuntowana - jest trochę lepiej, choć dalej niestety wakacyjnie i...komputerowo. Sen, halucynacje, symulacje, wszystko w zasyfionym do granic CGI, które pozwala robić demolkę na niespotykaną skalę, a przez które film wygląda bardziej sztucznie od pierwszej odsłony. Tak czy siak, tempo jest znacznie lepsze niż w jedynce, kilka akcji wypada fajnie, a Winslet wypada aktorsko najlepiej z całej ekipy (co nie dziwi). To plus kilka śmierci ważnych postaci powoduje, że na kolejną odsłonę czekam :) 5/10
Jai Courtney to obecnie numer jeden wśród znienawidzonych przeze mnie aktorów. W momencie
postanowiłem dodać do oceny Zbuntowanej punkcik :) To najlepsza scena w całym filmie!
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
11-01-2016, 21:39
Spoiler




