jak dla mnie WTC to ściema USA (nie wiem, może się powtarzam).
Dwa nowoczesne wieżowce zawalają się dokładnie tak samo, do podstawy - rozumiem jeden, byłby fart, ale dwie konstrukcje padają jak od linijki w bardzo bliskim czasie? WTC7 padł całkowicie od pożaru, w ten sam sposób. 3x przypadek to o 2 razy za dużo.
Najbardziej śmieszna w tej tragedii jest inna kwestia. Jacyś tam terroryści wybierają sobie na cel USA, i w swojej zajebistości i odwadze wykonują najbardziej karkołomny plan jaki można wymyślić tylko w scenariuszu filmu. Nie idą na paradę jak Carnajew, gdzie jest kwadrylion amerykańców, i gdzie łatwo (bardzo) wywalić ciężarówkę wyładowaną trotylem, a porywają kilka samolotów i uderzają w budynki. Co więcej, nigdy wcześniej ani później taka akcja nie miała miejsca - jakoś terroryści okazali się bardziej przyziemni i trudnią się zwyczajnym wysadzaniem w tłumie. Wieże rozpadły się wpył, czarnych skrzynek nie odnaleziono, ale paszporty to jak najbardziej. Nawet jeden z terrorystów zostawił na lotnisku zdjęcia Osamy, list od niego, swoje dane itd w samochodzie, aby FBI nie musiało szukać winowajców. I co niby "terroryści" mieli osiągnąć takim zamachem? Nie pokazaliby nic, nie wywarło by to żadnego wpływu na USA poza podniesieniem poziomu bezpieczeństwa - natomiast USA uzyskało aż nazbyt wiele, i nawet najgłupszy terrorysta wiedziałby, że czyniąc taki zamach (na taką skalę - nawet gdyby wjechał ciężarówką w tłum 100000 ludzi) ściągnąłby na swój kraj ogromną zemstę. USA, dzięki (!) tej akcji pozyskali przyzwolenie na atak Iraku i obalenie Husajna, a przy okazji ich gospodarka dostała solidnego dopalacza, za cenę 3500 ludzi? Good deal, sir!
Jakakolwiek logiczna analiza tego ataku od strony działania terrorystycznego wskazuje, że:
1) wykonanie tego zamachu było i jest technicznie niemożliwe, aby nie został on odkryty/powstrzymany. W filmie, owszem. Zorganizowanie takiej akcji na żywo przez nawet najbardziej zaangażowanych ludzi spotkałoby setki utrudnień. Musiał stać za tym rząd i tego dokonać. Gruba sprawa.
2) Akcja z punktu widzenia użytych środków jest niewymierna odnośnie efektu. Mogli spokojnie pierdyknąć samolot na stadion wypchany po brzegi ludźmi.
3) Jakie mieli szanse, że (jeśli faktycznie) zawalą obie wieże? Skoro pilotowali samoloty, to czytać umieli - architekci WTC z dumą mówili, zwłaszcza po zamachu z 1993 roku, że budynki wytrzymają uderzenie dużego samolotu. Więc, tak serio, mieli znikome szanse na sukces swojej akcji. I znów, robić taką szopkę aby ubić 300-500 ludzi? Niezbyt rozgarnięci byli chyba.
4) Zawalenie się jednego budynku w podstawę to byłby fart, ale pewnie możliwy. Zawalenie się 2 wież w krótkim odstępie (mimo różnych obrażeń), dokładnie w plan to jest jak totolotek. Zawalenie się WTC7 to już absurd.
5) I najważniejsze - czy ktoś słyszał ostatnio o Alkaidzie? Jakiś odłam robi zamachy? Nie. Skoro jakaś organizacja terrorystyczna byłaby w stanie przeprowadzić taką akcję, to musiałaby być to część szerszego planu, a tymczasem oni nagle znikli. Teraz w modzie jest ISIS. Za 10 lat coś innego itd.
Dwa nowoczesne wieżowce zawalają się dokładnie tak samo, do podstawy - rozumiem jeden, byłby fart, ale dwie konstrukcje padają jak od linijki w bardzo bliskim czasie? WTC7 padł całkowicie od pożaru, w ten sam sposób. 3x przypadek to o 2 razy za dużo.
Najbardziej śmieszna w tej tragedii jest inna kwestia. Jacyś tam terroryści wybierają sobie na cel USA, i w swojej zajebistości i odwadze wykonują najbardziej karkołomny plan jaki można wymyślić tylko w scenariuszu filmu. Nie idą na paradę jak Carnajew, gdzie jest kwadrylion amerykańców, i gdzie łatwo (bardzo) wywalić ciężarówkę wyładowaną trotylem, a porywają kilka samolotów i uderzają w budynki. Co więcej, nigdy wcześniej ani później taka akcja nie miała miejsca - jakoś terroryści okazali się bardziej przyziemni i trudnią się zwyczajnym wysadzaniem w tłumie. Wieże rozpadły się wpył, czarnych skrzynek nie odnaleziono, ale paszporty to jak najbardziej. Nawet jeden z terrorystów zostawił na lotnisku zdjęcia Osamy, list od niego, swoje dane itd w samochodzie, aby FBI nie musiało szukać winowajców. I co niby "terroryści" mieli osiągnąć takim zamachem? Nie pokazaliby nic, nie wywarło by to żadnego wpływu na USA poza podniesieniem poziomu bezpieczeństwa - natomiast USA uzyskało aż nazbyt wiele, i nawet najgłupszy terrorysta wiedziałby, że czyniąc taki zamach (na taką skalę - nawet gdyby wjechał ciężarówką w tłum 100000 ludzi) ściągnąłby na swój kraj ogromną zemstę. USA, dzięki (!) tej akcji pozyskali przyzwolenie na atak Iraku i obalenie Husajna, a przy okazji ich gospodarka dostała solidnego dopalacza, za cenę 3500 ludzi? Good deal, sir!
Jakakolwiek logiczna analiza tego ataku od strony działania terrorystycznego wskazuje, że:
1) wykonanie tego zamachu było i jest technicznie niemożliwe, aby nie został on odkryty/powstrzymany. W filmie, owszem. Zorganizowanie takiej akcji na żywo przez nawet najbardziej zaangażowanych ludzi spotkałoby setki utrudnień. Musiał stać za tym rząd i tego dokonać. Gruba sprawa.
2) Akcja z punktu widzenia użytych środków jest niewymierna odnośnie efektu. Mogli spokojnie pierdyknąć samolot na stadion wypchany po brzegi ludźmi.
3) Jakie mieli szanse, że (jeśli faktycznie) zawalą obie wieże? Skoro pilotowali samoloty, to czytać umieli - architekci WTC z dumą mówili, zwłaszcza po zamachu z 1993 roku, że budynki wytrzymają uderzenie dużego samolotu. Więc, tak serio, mieli znikome szanse na sukces swojej akcji. I znów, robić taką szopkę aby ubić 300-500 ludzi? Niezbyt rozgarnięci byli chyba.
4) Zawalenie się jednego budynku w podstawę to byłby fart, ale pewnie możliwy. Zawalenie się 2 wież w krótkim odstępie (mimo różnych obrażeń), dokładnie w plan to jest jak totolotek. Zawalenie się WTC7 to już absurd.
5) I najważniejsze - czy ktoś słyszał ostatnio o Alkaidzie? Jakiś odłam robi zamachy? Nie. Skoro jakaś organizacja terrorystyczna byłaby w stanie przeprowadzić taką akcję, to musiałaby być to część szerszego planu, a tymczasem oni nagle znikli. Teraz w modzie jest ISIS. Za 10 lat coś innego itd.
loading podpis...
13-01-2016, 01:23





