Czy tylko mi się wydaje, że Avatar 2 to już zupełnie nie będzie to, co przy jedynce i jako jedyny obstawiam, że zarobi mniej niż nawet TFA? Przecież kluczowe przy tak gigantycznym wyniku finansowym jest przekonanie mas ludzi na całym świecie, nawet tych, którzy od święta chodzą do kina, że oto mamy wielkie wydarzenie w historii kina i warto ruszyć tyłek i kupić bilet. O ile Avatar, to rzeczywiście było coś nowego, tak jego sequel będzie... po prostu sequelem, kolejnym sequelem w okresie, kiedy wszystko ma sequele. Tak patrzę po moich, zupełnie niezainteresowanych filmami, rodzicach i o ile jest coś nowego i bardzo hype'owanego to mogą się wybrać do kina (byli na Avatarze, oprócz tego kojarzę, że byli w kinie tylko na Titanicu i Pasji), ale jeśli coś jest kontynuacją, to już ich odrzuca, bo raz, że kojarzy się z wyciąganiem kasy poprzez żerowanie na marce oryginału, dwa, że pojawiają się pytania w stylu "no dobrze, ale Avatara widziałem 7 lat temu, już nie pamiętam co się tam działo, a teraz mam oglądać drugą część? zresztą te kosmiczne strzelanki mnie nie interesują".
03-02-2016, 10:36





