Ant-Man też był czymś nowym w kwestii wizualnej (pierwszy zmniejszający się superbohater, patrzyliśmy na świat z jego malusiej perspektywy). Strange może zarobić trochę więcej, bo ma Benedicta w roli głównej, ale nie wydaje mi się aby miał przeskoczyć wyniki drugiego Thora.
Spider-Man to bez wątpienia jeden z trzech najpopularniejszych superbohaterów komiksowych na świecie i #1 Marvela. Ale on już nie powróci do dawnej chwały. Pierwszy film Raimiego był ogromnym sukcesem z kilku powodów.
- Po pierwsze, po kilkunastu latach "mrocznych" superbohaterów (Batman, Blade, X-Meni w czarnych skórach) zrobiono kolorowy, optymistyczny film superhero, pożyczając kilka motywów z Supermana Donnera, który odniósł sukces z podobnych przyczyn. Ludzie czekali na takiego bohatera od lat.
- Po drugie, film wyszedł na 40-lecie powstania tej postaci.
- Po trzecie, po rozczarowujących sequelach Jurassic Park i nowych Gwiezdnych wojnach Lucasa (TPM, AotC), ludzie pragnęli nowej generacji blockbusterów. Na przełomie lat 70tych i 80-tych było to kino nowej przygody Spielberga i Lucasa. W XXI stały się nimi adaptacje książek fantasy (zaczęło się od wielkich sukcesów LOTR i HP), oraz właśnie filmy superhero. Czemu też superhero movie? Bo ludzie potrzebowali też rozrywki, z którą mogliby się bardziej utożsamiać, a Spider-Man nie toczył się w Śródziemiu czy w Hogwarcie, tylko w istniejącym w naszym świecie mieście.
Krótko podsumowując te punkty - film idealnie wstrzelił się w swoje czasy!
- Po czwarte, Spider-Man miał coś co wielu wytyka TDK ("Heath Ledger's death factor"), czyli wyszedł 8 miesięcy po ataku na WTC. Po tragedii jaka spotkała Nowy Jork pojawił się film o superbohaterze, którzy ratuje mieszkańców Nowego Jorku. Perfect timing.
- Po piąte, rok 2002 był najlepszym dla amerykańskiego box office'u w historii kina, sprzedało się wtedy 1,576 mld biletów. Ludzie chodzili do kina jak nigdy wcześniej i nigdy później.
Wystarczyło, że Raimi nakręcił dobry, lubiany przez ludzi film i wyszedł z tego piąty najbardziej dochodowy film w historii kina. Druga część nie miała szans powtórzyć tego sukcesu, bo przy pierwszym Spider-Manie wszystko zagrało. A jednak, dzięki jeszcze lepszym recenzją i oceną widzów, film zarobił niewiele mniej i również był wielkim sukcesem kasowym. Trzecia część, na którą przyszło czekać rok dłużej, miała świetną reklamę, uwielbiany czarny charakter Spider-Mana (Venoma) i kontynuowała dwa bardzo lubiane filmy, odznaczyła się gigantycznym otwarciem. Jednak przez jakość filmu (nie spodobał się jak dwa poprzednie) i silną konkurencję, zarobiła jeszcze mnie (mówię tu o Stanach, poza USA ładnie pozamiatała).
Prawie każdy kolejny film o Spider-Manie zarabiał mniej (tylko trójka się wybiła przez ogromne wpływy poza USA), a reboot tej serii, zrobiony 5 lat po SM3 i 10 lat po SM1, okazał się niewypałem, który zepchnął tę postać do box office'owej drugiej ligi. Kolejny reboot, po jeszcze krótszej przerwie - 3 lata od rozczarowującego finansowo TASM2, 5 lat od TASM - znowu pokazujący jeszcze młodszego Petera Parkera, może zarobić trochę więcej od dwóch poprzedników bo jest częścią MCU, ale wszystko zależeć będzie od jakości samego filmu. W każdym razie, na przychody zbliżające się do miliarda bym nie liczył. Wyniki filmów Raimiego - zwłaszcza po uwzględnieniu różnicy w cenach biletów - są już nieosiągalne dla tej postaci.
Chyba nasza dzisiejsza dyskusja powinna trafić do tematu o box office?
simek: trafiła :)
Spider-Man to bez wątpienia jeden z trzech najpopularniejszych superbohaterów komiksowych na świecie i #1 Marvela. Ale on już nie powróci do dawnej chwały. Pierwszy film Raimiego był ogromnym sukcesem z kilku powodów.
- Po pierwsze, po kilkunastu latach "mrocznych" superbohaterów (Batman, Blade, X-Meni w czarnych skórach) zrobiono kolorowy, optymistyczny film superhero, pożyczając kilka motywów z Supermana Donnera, który odniósł sukces z podobnych przyczyn. Ludzie czekali na takiego bohatera od lat.
- Po drugie, film wyszedł na 40-lecie powstania tej postaci.
- Po trzecie, po rozczarowujących sequelach Jurassic Park i nowych Gwiezdnych wojnach Lucasa (TPM, AotC), ludzie pragnęli nowej generacji blockbusterów. Na przełomie lat 70tych i 80-tych było to kino nowej przygody Spielberga i Lucasa. W XXI stały się nimi adaptacje książek fantasy (zaczęło się od wielkich sukcesów LOTR i HP), oraz właśnie filmy superhero. Czemu też superhero movie? Bo ludzie potrzebowali też rozrywki, z którą mogliby się bardziej utożsamiać, a Spider-Man nie toczył się w Śródziemiu czy w Hogwarcie, tylko w istniejącym w naszym świecie mieście.
Krótko podsumowując te punkty - film idealnie wstrzelił się w swoje czasy!
- Po czwarte, Spider-Man miał coś co wielu wytyka TDK ("Heath Ledger's death factor"), czyli wyszedł 8 miesięcy po ataku na WTC. Po tragedii jaka spotkała Nowy Jork pojawił się film o superbohaterze, którzy ratuje mieszkańców Nowego Jorku. Perfect timing.
- Po piąte, rok 2002 był najlepszym dla amerykańskiego box office'u w historii kina, sprzedało się wtedy 1,576 mld biletów. Ludzie chodzili do kina jak nigdy wcześniej i nigdy później.
Wystarczyło, że Raimi nakręcił dobry, lubiany przez ludzi film i wyszedł z tego piąty najbardziej dochodowy film w historii kina. Druga część nie miała szans powtórzyć tego sukcesu, bo przy pierwszym Spider-Manie wszystko zagrało. A jednak, dzięki jeszcze lepszym recenzją i oceną widzów, film zarobił niewiele mniej i również był wielkim sukcesem kasowym. Trzecia część, na którą przyszło czekać rok dłużej, miała świetną reklamę, uwielbiany czarny charakter Spider-Mana (Venoma) i kontynuowała dwa bardzo lubiane filmy, odznaczyła się gigantycznym otwarciem. Jednak przez jakość filmu (nie spodobał się jak dwa poprzednie) i silną konkurencję, zarobiła jeszcze mnie (mówię tu o Stanach, poza USA ładnie pozamiatała).
Prawie każdy kolejny film o Spider-Manie zarabiał mniej (tylko trójka się wybiła przez ogromne wpływy poza USA), a reboot tej serii, zrobiony 5 lat po SM3 i 10 lat po SM1, okazał się niewypałem, który zepchnął tę postać do box office'owej drugiej ligi. Kolejny reboot, po jeszcze krótszej przerwie - 3 lata od rozczarowującego finansowo TASM2, 5 lat od TASM - znowu pokazujący jeszcze młodszego Petera Parkera, może zarobić trochę więcej od dwóch poprzedników bo jest częścią MCU, ale wszystko zależeć będzie od jakości samego filmu. W każdym razie, na przychody zbliżające się do miliarda bym nie liczył. Wyniki filmów Raimiego - zwłaszcza po uwzględnieniu różnicy w cenach biletów - są już nieosiągalne dla tej postaci.
Chyba nasza dzisiejsza dyskusja powinna trafić do tematu o box office?
simek: trafiła :)
03-02-2016, 12:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-02-2016, 12:18 przez simek.)





