Dobre, ale w sumie nic więcej.
Podobny przypadek co przy "Dallas Buyers Club" - film który stoi aktorstwem, bo pod każdym innym względem jest poprawnym, niczym niewyróżniającym się rzemiosłem. Reżyseria jest transparentna, zdjęcia tak bardzo zwyczajne, montaż stara się nie zwracać na siebie uwagi. Brakuje realizatorskiego sznytu, który dotrzymałby kroku aktorstwu i wyniósł całość wyżej, sprawił że wszystko idealnie ze sobą zagrało, dotrzymując kroku aktorstwu właśnie.
Zaskoczyło mnie również, że jak na tak podnoszący ciśnienie temat, który jest kolejnym przykładem bezsilności jednostki wobec wielkiej organizacji/instytucji film jest emocjonalnie dość lekki, nie szarpie nerwów, a jedynym intensywniejszym momentem jest dialog Marka Ruffalo (miałem dreszcze, bo w jego głosie są tu autentyczne emocje), który pewnie puszczą mu jako klip na Oscarach.
Podobny przypadek co przy "Dallas Buyers Club" - film który stoi aktorstwem, bo pod każdym innym względem jest poprawnym, niczym niewyróżniającym się rzemiosłem. Reżyseria jest transparentna, zdjęcia tak bardzo zwyczajne, montaż stara się nie zwracać na siebie uwagi. Brakuje realizatorskiego sznytu, który dotrzymałby kroku aktorstwu i wyniósł całość wyżej, sprawił że wszystko idealnie ze sobą zagrało, dotrzymując kroku aktorstwu właśnie.
Zaskoczyło mnie również, że jak na tak podnoszący ciśnienie temat, który jest kolejnym przykładem bezsilności jednostki wobec wielkiej organizacji/instytucji film jest emocjonalnie dość lekki, nie szarpie nerwów, a jedynym intensywniejszym momentem jest dialog Marka Ruffalo (miałem dreszcze, bo w jego głosie są tu autentyczne emocje), który pewnie puszczą mu jako klip na Oscarach.
06-02-2016, 19:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-02-2016, 19:53 przez Mierzwiak.)





