Władza absolutna - pamiętam, jak, mając 12 lat, poszedłem z kumplami do kina na Con Air, ale okazało się, że właśnie go zdjęli i zastąpili Władzą absolutną. No dobra, skoro już jesteśmy - obejrzymy. Nieszczególnie mi się podobało, oglądałem z wyrazem twarzy WTF, jak staruszek Clint dokonywał złodziejskich cudów.
Właśnie powtórzyłem film i WTF pozostało. Bo jest tak: Władza absolutna to bardzo dobrze nakręcony, zagrany, wyreżyserowany film, który jest kompletnie debilny, jak się trochę nad tym zastanowić. Prezydent USA, którego cała obstawa to dwóch kolesi i kobieta. Stary Clint, który z torbą z łupami przegania ścigających go agentów wyposażonych w noktowizory. Jego magiczne przebieranki - magiczne, bo nagle udaje mu się np. podszyć pod kierowcę jednego z doradców prezydenta (JAK?), albo uciec z zasadzki pomimo tego, że jest obserwowany z każdej praktycznie strony. No i końcówka: przeskakuje najważniejszy moment w fabule, bo niby każdy może sobie sam dopowiedzieć... tylko że nie, nie może, bo dajecie za mało informacji!
Pytań jest sporo. Film jednak generalnie całkiem nieźle trzyma przed ekranem, a do tego ma jedną kozacką scenkę z wymianą zdań między zabójcą a Clintem: "- Mercy!", "- I'm fresh out".
6/10 - film fajny, ale głupi. Mam wrażenie, ze sztucznie podbili jego skalę. Gdyby chodziło o jakiegoś lokalnego polityka, czy choćby senatora, to wszystko wydawałoby się bardziej prawdopodobne.
Właśnie powtórzyłem film i WTF pozostało. Bo jest tak: Władza absolutna to bardzo dobrze nakręcony, zagrany, wyreżyserowany film, który jest kompletnie debilny, jak się trochę nad tym zastanowić. Prezydent USA, którego cała obstawa to dwóch kolesi i kobieta. Stary Clint, który z torbą z łupami przegania ścigających go agentów wyposażonych w noktowizory. Jego magiczne przebieranki - magiczne, bo nagle udaje mu się np. podszyć pod kierowcę jednego z doradców prezydenta (JAK?), albo uciec z zasadzki pomimo tego, że jest obserwowany z każdej praktycznie strony. No i końcówka: przeskakuje najważniejszy moment w fabule, bo niby każdy może sobie sam dopowiedzieć... tylko że nie, nie może, bo dajecie za mało informacji!
Pytań jest sporo. Film jednak generalnie całkiem nieźle trzyma przed ekranem, a do tego ma jedną kozacką scenkę z wymianą zdań między zabójcą a Clintem: "- Mercy!", "- I'm fresh out".
6/10 - film fajny, ale głupi. Mam wrażenie, ze sztucznie podbili jego skalę. Gdyby chodziło o jakiegoś lokalnego polityka, czy choćby senatora, to wszystko wydawałoby się bardziej prawdopodobne.
09-02-2016, 08:17

Spoiler




