Od momentu schwytania Silvy w Skyfall NIC nie ma już sensu, ani nie jest "spoko". Nawet wykazawszy dość dobrej woli, by przyjąć idiotyczne założenia prowadzące do kolejnych scen i tak co krok natrafiamy na babole, które są z dupy bez względu na założenia. Scena w metrze nie jest tu żadnym wyjątkiem, a motyw ze spadającym (pustym!) pociągiem jest wysoko na liście największych facepalmów o jakie Skyfall może przyprawić.
Spectre jest dość nijakie, ma naprawdę słabe pomysły (villain & finał w tym przodują, a to spora wada), ale ilość momentów, w których głupota tego co się dzieje na ekranie potrafi zabić, jest zdecydowanie mniejsza. Tak mi się przynajmniej wydaje po pierwszym seansie.
No i Spectre ma ZDECYDOWANIE lepsze sceny akcji, a nawet nie są jakoś specjalnie dobre, co samo w sobie mówi sporo o tym jaką "akcję" serwuje Skyfail. Pod tym względem CR i QoS stoją kilka poziomów wyżej (uwielbiam sceny akcji w tym drugim, o pierwszym nie wspominam, bo to oczywistość).
Spectre jest dość nijakie, ma naprawdę słabe pomysły (villain & finał w tym przodują, a to spora wada), ale ilość momentów, w których głupota tego co się dzieje na ekranie potrafi zabić, jest zdecydowanie mniejsza. Tak mi się przynajmniej wydaje po pierwszym seansie.
No i Spectre ma ZDECYDOWANIE lepsze sceny akcji, a nawet nie są jakoś specjalnie dobre, co samo w sobie mówi sporo o tym jaką "akcję" serwuje Skyfail. Pod tym względem CR i QoS stoją kilka poziomów wyżej (uwielbiam sceny akcji w tym drugim, o pierwszym nie wspominam, bo to oczywistość).
11-02-2016, 13:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-02-2016, 13:14 przez Gieferg.)





