Nie wydaje wam się, że ten twist z "nazywam się... BLOFELD" potraktowali od dupy strony? Podobnie jak np. "my name is... KHAAAAN" w Into Darkness? Powinno być raczej tak, że Bond myśli, że ściga Blofelda, po czym okazuje się, że to jego przybrany brat - a nie odwrotnie, bo w uniwersum filmu, dla Bonda, nazwisko Blofeld nie ma żadnego znaczenia, a ważne jest to, że to jego brat - i to powinien być twist. To miałoby znaczenie dla przeciętnego widza, a nie byłoby tylko masowaniem fanów po jajkach.
13-02-2016, 07:36






