Shakespeare in Love
Przyjemny seans, zwłaszcza w drugiej połowie (można się pośmiać i potrafi trzymać w napięciu), ale film zapamiętam głównie za nierozpoznawalnego Clarka... tzn. Thomasa Kenta (idiotyczne, ale fajne odwołanie do Supermana), oraz za to, że odebrał głównego Oscara o niebo lepszemu Szeregowcowi Ryanowi. W sumie, za scenografię też.
21 Grams
Do wczoraj nie przepadałem za Iñárritu. Zarówno Birdman jak i Zjawa były okej, ale dla mnie to film zrobione ewidentnie z myślą pod nagrody, które głównie zachwycają realizacją (długie ujęcia, zdjęcia, efekty specjalne, itd.). Tym bardziej byłem zdziwiony gdy wczoraj obejrzałem 21 gramów, które jest prostym, świetnym filmem pozbawionym efekciarstwa. Poruszająca historia, realizm, trafiony zabieg z rwaną chronologią, ogromna ilość emocji i wielkie aktorstwo całej obsady. Warto dotrwać do samego końca, żeby dowiedzieć się co oznacza tytułowe "21 gramów". Krótko mówiąc, zdecydowanie najlepszy film Iñárritu jaki widziałem. A widziałem te trzy. ;)
Przyjemny seans, zwłaszcza w drugiej połowie (można się pośmiać i potrafi trzymać w napięciu), ale film zapamiętam głównie za nierozpoznawalnego Clarka... tzn. Thomasa Kenta (idiotyczne, ale fajne odwołanie do Supermana), oraz za to, że odebrał głównego Oscara o niebo lepszemu Szeregowcowi Ryanowi. W sumie, za scenografię też.
21 Grams
Do wczoraj nie przepadałem za Iñárritu. Zarówno Birdman jak i Zjawa były okej, ale dla mnie to film zrobione ewidentnie z myślą pod nagrody, które głównie zachwycają realizacją (długie ujęcia, zdjęcia, efekty specjalne, itd.). Tym bardziej byłem zdziwiony gdy wczoraj obejrzałem 21 gramów, które jest prostym, świetnym filmem pozbawionym efekciarstwa. Poruszająca historia, realizm, trafiony zabieg z rwaną chronologią, ogromna ilość emocji i wielkie aktorstwo całej obsady. Warto dotrwać do samego końca, żeby dowiedzieć się co oznacza tytułowe "21 gramów". Krótko mówiąc, zdecydowanie najlepszy film Iñárritu jaki widziałem. A widziałem te trzy. ;)
28-02-2016, 10:54





