Grevious, wiesz dlaczego teorię o prequelu można o kant tyłka rozbić? Bo całą fabułę Rogue One i jej powiązanie z NH, można podsumować rzuconym przez postać trzecioplanową tekstem "nasi szpiedzy zdobyli te plany..."
Thats it. Ten film poprzedza jedynie bardzo konkretny, bardzo specyficzny i w sumie nieistotny element. W dodatku taki, który użyty jest jako pretekst do opowiedzenia historii grupy nowych, unikalnych bohaterów, którzy w tym uniwersum zgaduję nie będą zbyt istotni. To byłby prawdziwy prequel gdyby odnosił się do najważniejszych wydarzeń i motywów fabularnych z New Hope i historii Skywalkerów.
A jeżeli dla Ciebie definicja prequela ogranicza się jedynie do tego, że poprzedza pózniejsze filmy i jakoś o nie zahacza, to tak jak mówię, jest to zabawa w semantykę, skoro powiązania tej fabuły z główną sagą OT są tak na boku, że doszukiwanie się definitywnej odpowiedzi czy film ma status prequela czy spin-offa, pozbawione jest sensu.
Ton i opis fabuły mimo wszystko zapowiada coś odmiennego i mniej operowego/bardziej przyziemnego od tego co do tej pory widzieliśmy w kwestii GW na dużym ekranie.
Dlatego mówię, że to jest bawienie się w semantykę. Film może i dzieje się przed wydarzeniami głównej trylogii, ale wszystko co o nim do tej pory usłyszeliśmy brzmi na wskroś spin-offowo i ładnie wpisuje się w ideę opowiadania pobocznych opowieści z uniwersum Star Wars, które być może są przedstawione w nieco innej stylistyce i mniejszej skali niż główna trylogia. Jakie ma znaczenie dla "potrzebności" filmu, to czy dzieje się przed czy po niej. Na upartego żaden spin off nie jest potrzebny, jezeli ktos chce na to patrzec jedynie przez pryzmat głównej sagi. Przy czym jeżeli ktoś nie ma problemu z ideą spin-offów, ale z jakiegoś powodu wymaga od nich usprawiedliwiania swojej egzystencji, jeżeli akurat składa się, że zahaczają o motywy z głównej trylogii, to to dla mnie jest dziwnie arbitralne podchodzenie do tematu.
Thats it. Ten film poprzedza jedynie bardzo konkretny, bardzo specyficzny i w sumie nieistotny element. W dodatku taki, który użyty jest jako pretekst do opowiedzenia historii grupy nowych, unikalnych bohaterów, którzy w tym uniwersum zgaduję nie będą zbyt istotni. To byłby prawdziwy prequel gdyby odnosił się do najważniejszych wydarzeń i motywów fabularnych z New Hope i historii Skywalkerów.
A jeżeli dla Ciebie definicja prequela ogranicza się jedynie do tego, że poprzedza pózniejsze filmy i jakoś o nie zahacza, to tak jak mówię, jest to zabawa w semantykę, skoro powiązania tej fabuły z główną sagą OT są tak na boku, że doszukiwanie się definitywnej odpowiedzi czy film ma status prequela czy spin-offa, pozbawione jest sensu.
Cytat:Ja oglądając trailer widziałem "Star Wars", nie wiem co tam takiego specyficznego było.
Ton i opis fabuły mimo wszystko zapowiada coś odmiennego i mniej operowego/bardziej przyziemnego od tego co do tej pory widzieliśmy w kwestii GW na dużym ekranie.
Cytat:Jeżeli wypadowa jego wydarzeń nie będzie wprowadzeniem do filmu który poprzedza, to tak, nie byłby to prequel.
Dlatego mówię, że to jest bawienie się w semantykę. Film może i dzieje się przed wydarzeniami głównej trylogii, ale wszystko co o nim do tej pory usłyszeliśmy brzmi na wskroś spin-offowo i ładnie wpisuje się w ideę opowiadania pobocznych opowieści z uniwersum Star Wars, które być może są przedstawione w nieco innej stylistyce i mniejszej skali niż główna trylogia. Jakie ma znaczenie dla "potrzebności" filmu, to czy dzieje się przed czy po niej. Na upartego żaden spin off nie jest potrzebny, jezeli ktos chce na to patrzec jedynie przez pryzmat głównej sagi. Przy czym jeżeli ktoś nie ma problemu z ideą spin-offów, ale z jakiegoś powodu wymaga od nich usprawiedliwiania swojej egzystencji, jeżeli akurat składa się, że zahaczają o motywy z głównej trylogii, to to dla mnie jest dziwnie arbitralne podchodzenie do tematu.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
07-04-2016, 23:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-04-2016, 23:32 przez Proteus.)





