Ależ ja uwielbiam Koreańczyków! Yongseoneun Eupda (aka No Mercy z 2010) to rewelacyjny początek, jeszcze lepsze zakończenie i trochę rozwleczony, nadmiernie skomplikowany środek, ale jako całość naprawdę warto obejrzeć! Niby kolejny thriller-kryminał-dramat od skośnookich geniuszy (którzy jak zwykle mają coś do policji, bo to kolejny film w którym stróże prawa przedstawieni są jako idioci, debile, głupcy i tak dalej, i tak dalej, z wyłączeniem jednej może osoby), ale za to trzyma w napięciu jak żaden inny. I to im bliżej końca, tym lepiej.
Serio, nie myślałem, że trafię na takie cudeńko. Rozczłonkowany trup nad rzeką, brakuje ręki, trzeba odnaleźć mordercę, tyle. W dodatku w miarę śledztwa wszystko zaczyna się komplikować, aż do pewnego momentu, gdy sprawa morderstwa zostaje odsunięta na drugi, dalszy plan. Jak to na Koreę przystało, jest krwawo i brutalnie. "Soczyście", można powiedzieć, bo scena autopsji naprawdę powoduje ciarki, albo żółtki dorwały prawdziwego trupa, albo przeszły wszystko co tylko się da - podobnie jest na samym końcu, równie mocno się kończy. Lubię to!
Serio, nie myślałem, że trafię na takie cudeńko. Rozczłonkowany trup nad rzeką, brakuje ręki, trzeba odnaleźć mordercę, tyle. W dodatku w miarę śledztwa wszystko zaczyna się komplikować, aż do pewnego momentu, gdy sprawa morderstwa zostaje odsunięta na drugi, dalszy plan. Jak to na Koreę przystało, jest krwawo i brutalnie. "Soczyście", można powiedzieć, bo scena autopsji naprawdę powoduje ciarki, albo żółtki dorwały prawdziwego trupa, albo przeszły wszystko co tylko się da - podobnie jest na samym końcu, równie mocno się kończy. Lubię to!
08-04-2016, 19:40





