O jejusiu, co za paździerz.
Oglądałem ten film tak jakbym oglądał naturalną kontynuację Craigowskich Bondów i ustanowionych przez nie konwencji, ale gdzieś tak w 3/4 uświadomiłem sobie, że popełniłem błąd, bo Spectre to wyraźnie jakaś autoparodia/odniesienie do filmów z Moorem. To jest jedyna opcja w której ten film ma jakikolwiek sens. Nie wiem czy ten scenariusz jest efektem zwyczajnego partactwa, czy po prostu Mendes po tym jak w Skyfall udało mu się stworzyć stylowe połączenie nowego ze starym, tym razem postanowił, że przedstawi w 100% oldschoolowego Bonda ze wszystkimi przywarami i głupotkami tej serii. Szkoda tylko, że nie zrobił tego w totalnym reboocie z nowym aktorem, tylko postanowił narzucić całun karykaturalności SPECTRE na poprzednie odsłony serii, przez co teraz za każdym razem gdy będę oglądać Casino Royale, gdzieś tam z tyłu głowy wiercić się będzie niewygodna świadomość, że za całą intrygą stoi śmieszna postać Bleofelda z jej żałosnymi motywacjami. Mój tatuś lubił Cię bardziej ode mnie więc założyłem organizację kontrolującą świat i użyłem jej zasobów do tego, aby uprzykrzyć Ci życie.
Nie wiem, może gdy film powtórzy się z nieco luźniejszym podejściem, jakby oglądało się Bonda w starej, nieco bardziej przerysowanej, komiksowej konwencji, to SPECTRE wypadnie lepiej (wątpię), ale na razie zrobię wszystko aby wywalić ten film z głowy, nie uznać go za kanoniczny i nie myśleć o nim przy powtórkach serii z Craigem. Szkoda, że najlepszy 007 kończy tak kijowym, bezjajecznym filmem. Zawsze pozostanie nam wspomnienie romansu w Montenegro...
W jakim skrzywionym, popapranym wszechświecie?
Oglądałem ten film tak jakbym oglądał naturalną kontynuację Craigowskich Bondów i ustanowionych przez nie konwencji, ale gdzieś tak w 3/4 uświadomiłem sobie, że popełniłem błąd, bo Spectre to wyraźnie jakaś autoparodia/odniesienie do filmów z Moorem. To jest jedyna opcja w której ten film ma jakikolwiek sens. Nie wiem czy ten scenariusz jest efektem zwyczajnego partactwa, czy po prostu Mendes po tym jak w Skyfall udało mu się stworzyć stylowe połączenie nowego ze starym, tym razem postanowił, że przedstawi w 100% oldschoolowego Bonda ze wszystkimi przywarami i głupotkami tej serii. Szkoda tylko, że nie zrobił tego w totalnym reboocie z nowym aktorem, tylko postanowił narzucić całun karykaturalności SPECTRE na poprzednie odsłony serii, przez co teraz za każdym razem gdy będę oglądać Casino Royale, gdzieś tam z tyłu głowy wiercić się będzie niewygodna świadomość, że za całą intrygą stoi śmieszna postać Bleofelda z jej żałosnymi motywacjami. Mój tatuś lubił Cię bardziej ode mnie więc założyłem organizację kontrolującą świat i użyłem jej zasobów do tego, aby uprzykrzyć Ci życie.
Nie wiem, może gdy film powtórzy się z nieco luźniejszym podejściem, jakby oglądało się Bonda w starej, nieco bardziej przerysowanej, komiksowej konwencji, to SPECTRE wypadnie lepiej (wątpię), ale na razie zrobię wszystko aby wywalić ten film z głowy, nie uznać go za kanoniczny i nie myśleć o nim przy powtórkach serii z Craigem. Szkoda, że najlepszy 007 kończy tak kijowym, bezjajecznym filmem. Zawsze pozostanie nam wspomnienie romansu w Montenegro...
(11-03-2016, 13:16)Gieferg napisał(a): Spectre >>>>>>>>>>>>>>> Skyfall
W jakim skrzywionym, popapranym wszechświecie?
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
10-04-2016, 19:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-04-2016, 19:57 przez Proteus.)





