Eye in the Sky (2015) - film o pilotach dronów. Nie spodziewałem się wiele, 95% na RT uważałem za totalną przesadę i mówiąc szczerze to jestem zachwycony. Tak, wszyscy siedzą i gadają, tak, w paru scenach efekty są koszmarnie wręcz plastikowe, ale jakie przy tym są emocje! Co prawda może to być tylko i wyłącznie spowodowane tym, że wkurzyło mnie zachowanie w sumie każdego kto nie jest związany z wojskiem w tym filmie i tylko przerzuca się odpowiedzialnością i wydaniem rozkazu, ale bawiłem się przednio.
O co chodzi? W Kenii jest komórka terrorystyczna, ziomki szykują się do działania, zbroją się, zakładają te swoje wybuchowe kamizelki, a wszystko jest obserwowane z drona - gdy udaje się zidentyfikować cele, dosłownie za ścianą widać ludność cywilną i zaczyna się wyścig z czasem, że posłużę się takim frazesem. Wojskowi są gotowi na poświęcenie życia by ubić drani, którzy mogą dziesiątki albo i setki zamordować - politycy i reszta ferajny nie chce ryzykować życiem ludności cywilnej.
I się wszystko nakręca, a ja siedziałem jak na szpilkach. Zajebioza, fajny Jesse Pinkman, fajna Helen Mirren, jest nawet świętej pamięci Alan Rickman, skromna, ale mocna rzecz, polecam, ale to raczej film na jeden raz.
O co chodzi? W Kenii jest komórka terrorystyczna, ziomki szykują się do działania, zbroją się, zakładają te swoje wybuchowe kamizelki, a wszystko jest obserwowane z drona - gdy udaje się zidentyfikować cele, dosłownie za ścianą widać ludność cywilną i zaczyna się wyścig z czasem, że posłużę się takim frazesem. Wojskowi są gotowi na poświęcenie życia by ubić drani, którzy mogą dziesiątki albo i setki zamordować - politycy i reszta ferajny nie chce ryzykować życiem ludności cywilnej.
I się wszystko nakręca, a ja siedziałem jak na szpilkach. Zajebioza, fajny Jesse Pinkman, fajna Helen Mirren, jest nawet świętej pamięci Alan Rickman, skromna, ale mocna rzecz, polecam, ale to raczej film na jeden raz.
15-06-2016, 21:46





