And Then There Were None (2015) to w sumie miniserial, bo trzy odcinki, ale obejrzałem całość za jednym zamachem, więc na upartego można traktować to jako film. Chyba. W każdym razie polecam, dobra rzecz, Dziesięciu Małych Murzynków chyba każdy zna w takim czy innym wariancie, a to trzygodzinne cudo od BBC to świetne ekranizacja Agaty Christie. Materiału źródłowego oczywiście nie czytałem, znam tylko ogólne założenia, co i jak, nic więcej, ale to nawet lepiej w tym przypadku. Nie miałem praktycznie żadnych wymagań poza "fajnie, jeśli to będzie dobre, jeśli mnie wciągnie".
Na plus - stylówa, surowa, oszczędna, ale za to klimatyczna, miła dla oka, Anglia z lat trzydziestych jest naprawdę fajna. Aktorzy zagrali pierwszorzędnie, chociaż przez połowę nie bardzo mogłem skojarzyć kto ma jak na imię. Intryga naprawdę fajna, tylko troszeczkę przekombinowana, co można już traktować jako minus. Reszta minusów - retrospekcje. Za dużo ich, zbyt wiele zdradzają i są po prostu zbyt łopatologiczne, chociaż w jednym przypadku dałem się nabrać i wszystko poszło innym torem, niż sądziłem. Sam Neil jest zmarnowany, wolałbym go w roli lekarza, niż wojskowego, albo nawet i zwykłego lokaja.
Na plus - stylówa, surowa, oszczędna, ale za to klimatyczna, miła dla oka, Anglia z lat trzydziestych jest naprawdę fajna. Aktorzy zagrali pierwszorzędnie, chociaż przez połowę nie bardzo mogłem skojarzyć kto ma jak na imię. Intryga naprawdę fajna, tylko troszeczkę przekombinowana, co można już traktować jako minus. Reszta minusów - retrospekcje. Za dużo ich, zbyt wiele zdradzają i są po prostu zbyt łopatologiczne, chociaż w jednym przypadku dałem się nabrać i wszystko poszło innym torem, niż sądziłem. Sam Neil jest zmarnowany, wolałbym go w roli lekarza, niż wojskowego, albo nawet i zwykłego lokaja.
22-06-2016, 21:25
Spoiler




