Tolkien był samokrytyczny i wielokrotnie się poprawiał i miał wątpliwości co do własnej wizji. Jego konfikty z wydawcami brały się głównie z tego, ze on początkowo nie chciał Władcy w ogóle publikować (śródziemie to był prywatny projekt) i nie widział sensu np. w cięciu historii na części, które były dyktowane praktycznymi, finansowymi realiami publikacji ksiązek w tamtych czasach. Poza tym niektóre pomysły wydawców były po prostu wątpliwej jakości.
Sapkowski to natomiast inteligentny erudyta, który jest również zarozumiałym bufonem, któremu wydaje się, że pozjadał wszystkie rozumy i którego krytycyzmy i "rady" wobec innych twórców często nie miały sensu, a czasmi zalatywały lekką hipokryzją biorąc pod uwagę to co sam wyrabiał u siebie.
Oczywiście to wszystko nie ma najmniejszego znaczenia w dyskusji o jakości Wieśka. Z MIlitarym sie nie zgadzam, ale o tym post pózniej.
Sapkowski to natomiast inteligentny erudyta, który jest również zarozumiałym bufonem, któremu wydaje się, że pozjadał wszystkie rozumy i którego krytycyzmy i "rady" wobec innych twórców często nie miały sensu, a czasmi zalatywały lekką hipokryzją biorąc pod uwagę to co sam wyrabiał u siebie.
Oczywiście to wszystko nie ma najmniejszego znaczenia w dyskusji o jakości Wieśka. Z MIlitarym sie nie zgadzam, ale o tym post pózniej.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
28-06-2016, 01:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-06-2016, 01:14 przez Proteus.)





