(28-06-2016, 09:28)al_jarid napisał(a): Opowiadania mi niespecjalnie podeszły - znaczy, czyta się to szybko i bezproblemowo, ale fabuły wydały mi się dość byle jakie (a niektóre, typu "przybywa wiedźmin rozprawić się ze strzygą i się z nią rozprawia" swoją prostotą przywodzą na myśl słabsze opowiadania o Conanie - choć napisane są finezyjniej).
No właśnie dlatego wkurza, że pchają się do czytania ludzie bez licencji ;)
IKONICZNE ;) opowiadanie ze strzygą Sapek machnął na konkurs i wykalkulował je pod swoje wyobrażenia o tym co lubią czytelnicy fantasy. Niestety, miał 100% racji i musiał ten jednorazowy skok na kasę zamienić na całą Sagę ;) Nie da się ukryć, że to opowiadanie ma trochę niewyszlifowanych krawędzi.
(28-06-2016, 09:28)al_jarid napisał(a): Wątek Nimue i Codwiramurs - na cholerę? Co to wnosi? Nic nie wnosi. A skoro nic, to po licho się nad nim tak rozpisywać?
Nie ma chyba fanboja sapkowskiego, który chociaż raz dziennie nie pytał by siebie po chuj to było. Ale chyba po to, że Sapkowski strasznie lubi ryceży okrągłego stołu...
(28-06-2016, 09:28)al_jarid napisał(a): Ciri błąkająca się po różnych światach - Święci Pańscy, WTF?! Na grzyba komu w książce taki masakryczny zastój? Równie dobrze mogłaby odwiedzić tylko ze dwa światy, a równie dobrze pięćdziesiąt osiem - to nie ma znaczenia dla fabuły.
To jest po to, że wiesz, rycerze okrągłego stołu...
(28-06-2016, 09:28)al_jarid napisał(a): Ten fragment wygląda na zwykłą literacką popisówkę, tylko nie wiadomo czym właściwie się tu autor popisuje, bo takie epizodyczne przerzucanie postaci po światach i czasach akurat szczytów pisarskiej finezji nie wymagało.
Rycerze okrągłego stołu ;)
(28-06-2016, 09:28)al_jarid napisał(a): O, albo cały rozdział na opisanie tej jakże ważnej bitwy, w której biorą udział same nieistotne postacie, a także postacie, których dotąd w sadze w ogóle nie było (jak ten medyk-krasnolud). Ma mnie to obchodzić? Taki był zamysł?
Bitwa jest genialna, mi gacie spadły czytając to. Nie biorą tam udziału główni bohaterowie, ale bitwa jest ważna dla świata a Sapek genialnie ją opisał.
(28-06-2016, 09:28)al_jarid napisał(a): Jest np. ze Jaskier pisze te swoje wspomnienia. Cięcie! I przechodzimy do następnej sceny, dziejącej się w odległej przyszłości, gdzie rękopis Jaskra wpadł w ręce jakichś tam ludzi. Ciach, koniec wątku, nie wracamy do tego.
Albo nagle w połowie którejś części sagi (głowy nie dam, ale chyba trzeciej) opowieść się nagle urywa, by Sapek mógł nam zaserwować fragment z jakimiś dzieciakami i dziadem-opowiadaczem. Że to niby on po latach opowiada o Geralcie, Yennefer i Ciri. Co dotychczas na to wskazywało? Nic. Do czego to będzie prowadzić? Ano do niczego, bo więcej nie będzie o tym żadnej wzmianki.
To służy wprowadzeniu niepewności, czy to co czytasz, to prawdziwe wydarzenia, czy wydarzenia zniekształcone jako legendy i bajka opowiadane dzieciom - to jest podbudówka pod dwuznaczne zakończenie. Moim zdaniem świetny zabieg. Saga w ogóle w bardzo wielu momentach porusza kwestię rzeczywistość kontra opowieść. Poza tym nie jest prawdą, że te zabiegi pojawiają się od któregoś tam tomu. Jeśli mnie pamięć nie myli, to już krew elfów zaczyna się tym, że ktoś (sprawdziłem, że jaskier) opowiada ludowi o Geralcie i Yenefer, a ludzie zastanawiają się czy opowieść jest prawdziwa, czy przekoloryzowana.
(28-06-2016, 09:28)al_jarid napisał(a): Pod względem konstrukcji ta saga to jakieś kuriozum. Może i kuriozum, które się dobrze czyta (poza częścią piątą, w której czytelnicza przyjemność zostaje już złożona bez krępacji na ołtarzu kuriozalności), ale zawsze.
Wpisz w google sapkowski, postmodernizm :)
(28-06-2016, 09:28)al_jarid napisał(a): wszyscy rzucają bluzgami i co drugie zdanie, to leci coś o chędożeniu - bez względu na to, czy pada to z ust prawdziwego menela spod monopolowego, wiedźmina, rycerza, barda czy królowej. Czy dobre dialogi nie powinny być jakoś zróżnicowane? No wiecie, tak żeby wypowiedzi były indywidualnie dostosowane do danej postaci, pozycji jaką ona zajmuje, jej towarzyskiego obycia itp?
Myślałem, że to oczywisty zabieg autora, żeby mieć postaci z krwi i kości, a nie stylizowane kukły. Sapkowski przecież używa tego w najróżniejszy sposób, od oczywistego humorystycznego (haha, dama przeklina!) po pokazywanie prawdziwej natury postaci. W dodatku jest to właśnie jak dla mnie oczywista kontra dla książek fantasy wypchanych szablonowymi stylizacjami. Ciągle jednak zachowana jest różnica w stężeniu gwary u różnych warstw społecznych, gdzie chłopi jadą gwarą, a inteligencja praktycznie współczesną polszczyzną (ale kiedy robi się gorąco, wszyscy klną tak samo itd.).
(28-06-2016, 09:49)military napisał(a): W ogóle czytając dyskusje na różnych forach o sadze z Wiedźminem doszedłem do wniosku, że fanbaza Sapkowskiego taki ma dekalog:
1. Mistrz Sapkowski jest najlepszym autorem fantasy w historii
2. Nikt nie operuje słowem tak jak mistrz Sapkowski
3. Jeśli coś jest w książce, to znaczy, że powinno w niej być
4. Wiedźmin to seria idealna
5. No dobra, może i ma niedociągnnięcia, ale napisałbyś lepiej?
6. Dialogi z sagi są najlepsze na świecie
7. Nikt inny w historii fantasy nie skrył w powieści tak głębokich myśli i prawd o życiu
8. Ostatnie dwa tomy mnie roczarowały, ale i tak są genialne
9. Sapkowski pisze dla dorosłych i nie każdy go zrozumie
10. A jak ci się nie podoba Wiedźmin, to jesteś kretynem, debilu
Mają 100% racji.
Fanboje Sapkowskiego, są fanbojami Sapkowskiego, szok i niedowierzanie. Mogliby przecież za najlepszego pisarza uważać Olgę Tokarczuk.
(28-06-2016, 09:40)Mierzwiak napisał(a): Nie to co koneserzy i inteligencja taka jak miłośnicy produkcji pokroju London Has Fallen, co?
Czyli np. military? :)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
28-06-2016, 10:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-06-2016, 11:26 przez Negatywny.)





