Mnie bitwa wynudziła. Tak, wiem, że wszystkim się podoba, ale mówię szczerze - dla mnie była ciężka do przebrnięcia, choć np. wszelkie bitwy u Sienkiewicza pochłaniam łapczywie.
A co do tej nieobecności głównych bohaterów, przez co trzeba się zadowolić drugoplanowymi i epizodycznymi, takimi jak Jarre czy jakieś dziewuszki ze świątyni Melitele, to oczywiście nie jest zarzut sam w sobie, ale jest to jednak dosyć dziwny zabieg.
Dużo osób się czepia, że w "Matriksie: Rewolucjach" twórcy w pewnym momencie porzucają głównych bohaterów, by przedstawić losy postaci drugo- i trzecioplanowych (jak dziewczyna Linka, kapitan Mifune czy ten nastoletni fan Neo) podczas bitwy o Zion. I widzowie wysuwają to jako zarzut co do kompetencji Wachowskich w dziedzinie opowiadania historii.
A tak naprawdę ile trwa ta bitwa o Zion? Z piętnaście minut? Tymczasem Sapkowski w "Pani Jeziora" robi to samo, ale u niego rozdział poświęcony bitwie ciągnie się i ciągnie, że końca nie widać.
Oczywiście to, co przeszkadza jednym, może zupełnie nie przeszkadzać innym. Głupio by tylko było, jakby się okazało, że ktoś łaskawiej podchodzi do "Wiedźmina" niż do "Matrixa".
A co do tej nieobecności głównych bohaterów, przez co trzeba się zadowolić drugoplanowymi i epizodycznymi, takimi jak Jarre czy jakieś dziewuszki ze świątyni Melitele, to oczywiście nie jest zarzut sam w sobie, ale jest to jednak dosyć dziwny zabieg.
Dużo osób się czepia, że w "Matriksie: Rewolucjach" twórcy w pewnym momencie porzucają głównych bohaterów, by przedstawić losy postaci drugo- i trzecioplanowych (jak dziewczyna Linka, kapitan Mifune czy ten nastoletni fan Neo) podczas bitwy o Zion. I widzowie wysuwają to jako zarzut co do kompetencji Wachowskich w dziedzinie opowiadania historii.
A tak naprawdę ile trwa ta bitwa o Zion? Z piętnaście minut? Tymczasem Sapkowski w "Pani Jeziora" robi to samo, ale u niego rozdział poświęcony bitwie ciągnie się i ciągnie, że końca nie widać.
Oczywiście to, co przeszkadza jednym, może zupełnie nie przeszkadzać innym. Głupio by tylko było, jakby się okazało, że ktoś łaskawiej podchodzi do "Wiedźmina" niż do "Matrixa".
28-06-2016, 12:11





