Cytat:Ty piszesz magisterkę ze staroci? Bo nie wyobrażam sobie oglądać filmu z 1911 roku i udawać, że mi się podoba albo że mnie emocjonuje.Nie rozumiem jak na forum Klubu MIŁOŚNIKÓW FILMU kogoś może dziwić, że chłopak ogląda film z 1911 roku. Fajnie, że są na forum tacy użytkownicy jak OGPUEE, którzy nie ograniczają się do kina współczesnego (i przeważnie na tym forum, mainstreamu).
Uważam, że każdy prawdziwy kinoman, miłośnik filmu powinien chociażby z czystej ciekawości sięgnąć po klasyki filmu niemego, spróbować poznać historie kina, początki kinematografii. Ubolewam nad tym niezmiernie, że do dziś nie nadrobiłem obowiązkowych dwóch zaległości: "Nietolerancja" oraz "Narodziny Narodu" D.W. Griffitha. + "Dr Mabuse" Langa. Mam nadzieje, że w te wakacje nadrobię te zaległości w końcu ; )
No i wstyd się przyznać, ale kino polskie międzywojenne jest mi całkowicie niemalże obce ;c Kiedyś też będzie trzeba te braki nadrobić - może ktoś coś poleci na początek ? :)
Żeby całkiem nie spamować, ostatnio miałem więcej czasu po obronie więc oglądałem dużo filmów.
Podobały mi się "Przeżyliśmy wojnę" i "Szpieg", - naprawde całkiem fajne filmy (zwłaszcza ten drugi), z świetnymi obsadami (F. Sinatra w tym pierwszym czy Tom Hardy w tym drugim). No i oba o tematyce szpiegowskiej.
Czarnobiałe komedie - "Beat the Devil" z Bogartem. Pomimo doborowej obsady (Lorre, Bernard Lee, Robert Morley, Jennifer Jones i ten świetny brytyjczyk co gra jej męża) to komedia bardzo przeciętna. Jeden z niewielu obrazów z Bogartem, który mi się nie podobał. Dałem 6/10 ale byłoby 5 gdyby nie świetni aktorzy. "Dead men don't wear plaid", bardzo słaba komedia. Pomysł na film był genialny, po prostu genialny ale twórcy totalnie zmarnowali potencjał filmu. Ogromny plus za naprawde bardzo fajny pomysł z wykorzystaniem w fabule filmu scen ze starych filmów lat 40. z Bogartem, K. Douglasem, Stewartem czy Cagneyem. Serio, pomysł fajny i momentami te sceny były mega zabawnie uzyte na potrzeby filmu.
Rozczarowały mnie filmy SF "Looper" (pomysł fajny, ale efekt końcowy średnio mi się podobał. Chociaż końcowe wyjaśnienie motywu pętli było naprawde spoko + bardzo lubie aktora grającego główną rolę) i "Prometeusz" (zaczął się bardzo ciekawie, ale po 20 minutach zaczął nudzić i już nie zachwycił mnie później niczym. Bardzo średni dodatek do serii o "Obcym").
Mega pozytywnie zaskoczył mnie film "Kingsman". Spodziewałem się średniaka, a bawiłem się jak rzadko na tym filmie. Świetna rozrywka, dużo zabawnych scen i naprawde fajna obsada, zwłaszcza ten młody aktor, który zagrał Eggsy'ego. Szkoda, że nie dostał roli Hana Solo, nadawałby się ;C A propos kina brytyjskiego, to obejrzałem też "Legend" z Hardym, oceniam na 7/10, film całkiem spoko. Hardy bardzo fajnie zagrał obu braci ; )
+ kino hiszpańskojęzyczne:
Sin Nombre - bardzo fajny meksykański film o tematyce gangów itp. Wydaje mi się, że jak ktoś lubi np "Miasto Boga" czy "Rosario Tijeras" to ten też powinien się spodobać.
Heli- zachęcony wyżej wspomnianym filmem, obejrzałem także "Heli", inny meksykański film o podobnej tematyce. Wg mnie przeciętny film, wleczący się i nudny. Lubie filmy spokojne, bez większych akcji, przegadane itp. Ale ten się naprawde wlecze. Acha i uwaga: w tym filmie jest scena (pokazana od frontu, wyraźnie) podpalenia gościowi sisiora ;o Tak, pokazują jak polewają chłopu alkoholem kusie i podpalają ;o
Miel de naranjas - spodziewałem się bardziej melodramatu, a film bardziej dotyczy całego wątku konspiracji w czasach powojennych za generała Franco. Motyw miłosny gra tu bardziej drugoplanowe skrzypce.
La novia - adaptacja sztuki Lorki (Bodas de Sangre). Bardzo teatralny film, taki spokojny. Wg mnie film mega oddaje nastrój twórczości Lorki, przewijają się typowe dla niego symbole (np księżyc) i no generalnie raczej polecam miłośnikom literatury hiszpańskiej i hispanistom ; ) Ale oczywiście jak ktoś lubi teatr, kino teatralne to także nie powinien się zawieść ; )
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
08-07-2016, 08:19





