Powtórzyłem sobie oryginały po jakichś, bo ja wiem, 15? 17 latach i... nic specjalnego. Moje pozytywne wspomnienia z ery VHS zostały zniszczone, bo Ghostbusters to sympatyczny, momentami zabawny film, który jednak trzyma się wyłącznie dzięki obsadzie (Sigourney <3) i chemii między aktorami. Więcej niż 5/10 nie dam, bo nie mam za co.
Kontynuacja jeszcze słabsza i nic dziwnego, że film zarobił dużo mniej, w zasadzie ciężko mi nawet powiedzieć o czym to było. To co w obu filmach może nie tyle najgorsze, co najbardziej irytujące, to przeciwnicy / krytycy Pogromców, trudno chyba o bardziej wymuszone konflikty będący niczym innym jak zapychaczem.
Spore rozczarowanie. Nie zmienia mojego hejtu na nową wersję, przy czym jeśli ktoś obawia się, że Sony i Feig zbezczeszczą oryginał, to odpowiem: nie ma tu czego bezcześcić.
Kontynuacja jeszcze słabsza i nic dziwnego, że film zarobił dużo mniej, w zasadzie ciężko mi nawet powiedzieć o czym to było. To co w obu filmach może nie tyle najgorsze, co najbardziej irytujące, to przeciwnicy / krytycy Pogromców, trudno chyba o bardziej wymuszone konflikty będący niczym innym jak zapychaczem.
Spore rozczarowanie. Nie zmienia mojego hejtu na nową wersję, przy czym jeśli ktoś obawia się, że Sony i Feig zbezczeszczą oryginał, to odpowiem: nie ma tu czego bezcześcić.
10-07-2016, 07:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-07-2016, 07:27 przez Mierzwiak.)





