Szamar, co chwilę piszesz mi, że posługuje się ekstremami (chociaż nie wyciągnąłem ich z tyłka, bo przecież blondasek z Danii byl juz w holly), a sam cały czas rozbijasz swój argument względem Egipcjan, o jakiegoś teoretycznego, mega czarnego, arcy-Negro z Kongo.
Gdy odnosiłem się do przykładu z awanturą wokół filmu Scotta, to przecież w tamtym shitstormie wcale nie chodziło o to by obsadę zastąpić stricte czarnymi aktorami. Jest mnóstwo aktorów egipskich czy "względnie brązowych", którzy według tych ludzi bardziej by pasowali. Ludzie nawoływali do tego by to był ktokolwiek inny niż dwóch rodowitych Walijczyków, którzy oprócz maskary na oczach, nie robili nic by maskować swoje pochodzenie. Było oczywiście wprawdzie kilka ignoranckich głosów na twitterze, że Egipcjanie = Afrykańscy czarni, ale generalnie nawoływanie było po prostu o kogoś innego niż typowych, hollywoodzkich białasów. Nie było masowego nawoływania by wszystkich wymienić na Willa Smitha czy Terry'ego Crewesa. A już na pewno nie ode mnie.
Ale tu nawet nie chodzi o to, kto bardziej pasuje. Bo nawet jeżeli na moment, na potrzeby tej dyskusji mielibyśmy uznać, że Joel Edgerton niby bardziej pasuje na egipcjanina od Adewale Akinnuoye-Agbaje (a i to jest dyskusyjne, zważywszy genetyczną mieszaninę starożytnego Egiptu), to co z tego skoro level jego autentyczności jako Egipcjanina i tak był zerowy? Rasowy suspention of disbelief i tak idzie się totalnie jebać w momencie gdy koleś z Walii próbuje udawać Faraona, poprzez nałożenie maskary na gały. To zalatywało fałszem jak cholera. Ja jako widz ani przez moment nie widziałem w nim obrazu starożytnego Egipcjanina, podobnie jak zapodani przez Ciebie Polacy nie przekonują mnie swoją sztuczną opalenizną i generalnie całość zalatuje teatralnością. Tyle, że mi to nie przeszkadza, bo to nie powinno mieć większego znaczenia.
Ja jako widz, wiem że oglądając hollwoodzką kreację, zawsze oglądam jakąś pantomimę, jakąś umowność w kreowaniu rzeczywistości. Ja wiem, że Bale i Edgerton nie pasują z wyglądu jak huj, ale mnie obchodzi ich kreacja, ich energia, ich charyzma, to co wprowadzają do roli. Wchodząc do kina wiem, że tu jest pewne "just deal with it" przypisane do ich wystąpienia, podobnie jak w większości hollywoodzkich produkcji, i ja to "deal with it" akceptuję. I w teorii z tego samego powodu nie miałbym większego problemu z Żydem, który jest czarny "just becouse", jeżeli aktor jest dobry w roli. Tak samo w tym przykładzie z Chińskim teatrem, jak energia i kreacja są fajne, to huj mnie obchodzi, że jest rasowo "niekanoniczne". A dodatkowo tak nietypowy wybór jak Chiwaitel może właśnie owocować czymś nietuzinkowym, o przykladach aktorów, którzy za huja nie pasowali do kanonicznych opisów odgrywanych przez nich postaci, a którzy i tak zyskali kultowy status, na tym forum chyba nie trzeba nikomu opowiadać.
I gdyby np. zamiast Edgertona, Faraona grał ktoś czarny jak węgiel, i też niepasowałby właśnie przez tą swoją "czarność", to już dla mnie nie ma znaczenia czy nie pasuje bardziej, skoro już sam Edgerton nie pasował jak cholera. Liczy się kreacja. Oczywiście też dobre byłoby podejście APOCALYPTO, gdzie autentyczność obsadowa to świętość, ale to nie musi być koniecznie lepsze podejscie przy kazdym filmie, bo again - nie każdy film historyczny rości sobie pretensje do bycia wiernym odzwierciedleniem realiów. Czasami twórcy lubią po prostu pobawić się pewnymi historiami, na swój własny sposób. Zresztą gdyby ktoś przed premierą Exodusu zapytałby mnie czy wolałbym oglądać Bale'a i Edgertona (których bardzo lubię) w roli "umownych" Egipcjan, czy może zamiast tego jakichś "brązowych nołnejmów", bo coś tam, coś tam historyczna poprawność, to chyba i tak wybrałbym Christiana i Joela, bo chcę ich oglądać. Chiwajtela też lubię.
"Murzyńska" as in Morgan Freeman czy Samuel L. Jackson? Niekoniecznie. Ale z karnacji i rysów twarzy, ta jak i wiele innych artystycznych przedstawień Egipcjan z tamtego okresu, zdecydowanie bliższa jest mulatom i róznym "brązowym", niż rdzennym mieszkańcom wysp Brytyjskich.
Tłumacz dlaczego akcent nie ma znaczenia. A potem tłumacz dlaczego akcent jednak ma znaczenie.
O tym dlaczego w teorii takiego filmu też bym nie skreślał, już pisałem, chociażby w przykładzie z Chińczykami. Ale tak na marginesie - Heimdall się nie liczy, bo to nie był w Marvelu ani Norweg, ani bóg, ani człowiek.
Ale kumasz, że to co innego niż cała historia i motywacja Malcolma X oparta na konflikcie rasowym?
Ale wiesz, ze ja nie oglądałem tego filmu? Jak chcesz sie czepiać słówek, to zamień sobie "zamkniętą wizją", na "zamkniętą całością". Już pisałem dalczego reżyser nie musi usprawiedliwiać swojego wyboru jakimiś wielkimi wizjami, powodami czy konwencjami (choc oczywiscie moze).
@Kerev
Czyli argument jest taki, że jak jedni zachowują się jak debile, to my też powiiniśmy by był porządek w przyrodzie? :) Trochę to słabe nie sądzisz?
Jakbyś podobnego posta strzelił jako ripostę dla jakiegoś SJW, aby zagiąć go tym, że jest hipokrytą wobec swoich własnych zasad, to może nawet bym się z Tobą uśmiechnął, ale dla nas nie widzę potrzeby by się tutaj babrać w ich własnej logice.
Gdy odnosiłem się do przykładu z awanturą wokół filmu Scotta, to przecież w tamtym shitstormie wcale nie chodziło o to by obsadę zastąpić stricte czarnymi aktorami. Jest mnóstwo aktorów egipskich czy "względnie brązowych", którzy według tych ludzi bardziej by pasowali. Ludzie nawoływali do tego by to był ktokolwiek inny niż dwóch rodowitych Walijczyków, którzy oprócz maskary na oczach, nie robili nic by maskować swoje pochodzenie. Było oczywiście wprawdzie kilka ignoranckich głosów na twitterze, że Egipcjanie = Afrykańscy czarni, ale generalnie nawoływanie było po prostu o kogoś innego niż typowych, hollywoodzkich białasów. Nie było masowego nawoływania by wszystkich wymienić na Willa Smitha czy Terry'ego Crewesa. A już na pewno nie ode mnie.
Ale tu nawet nie chodzi o to, kto bardziej pasuje. Bo nawet jeżeli na moment, na potrzeby tej dyskusji mielibyśmy uznać, że Joel Edgerton niby bardziej pasuje na egipcjanina od Adewale Akinnuoye-Agbaje (a i to jest dyskusyjne, zważywszy genetyczną mieszaninę starożytnego Egiptu), to co z tego skoro level jego autentyczności jako Egipcjanina i tak był zerowy? Rasowy suspention of disbelief i tak idzie się totalnie jebać w momencie gdy koleś z Walii próbuje udawać Faraona, poprzez nałożenie maskary na gały. To zalatywało fałszem jak cholera. Ja jako widz ani przez moment nie widziałem w nim obrazu starożytnego Egipcjanina, podobnie jak zapodani przez Ciebie Polacy nie przekonują mnie swoją sztuczną opalenizną i generalnie całość zalatuje teatralnością. Tyle, że mi to nie przeszkadza, bo to nie powinno mieć większego znaczenia.
Ja jako widz, wiem że oglądając hollwoodzką kreację, zawsze oglądam jakąś pantomimę, jakąś umowność w kreowaniu rzeczywistości. Ja wiem, że Bale i Edgerton nie pasują z wyglądu jak huj, ale mnie obchodzi ich kreacja, ich energia, ich charyzma, to co wprowadzają do roli. Wchodząc do kina wiem, że tu jest pewne "just deal with it" przypisane do ich wystąpienia, podobnie jak w większości hollywoodzkich produkcji, i ja to "deal with it" akceptuję. I w teorii z tego samego powodu nie miałbym większego problemu z Żydem, który jest czarny "just becouse", jeżeli aktor jest dobry w roli. Tak samo w tym przykładzie z Chińskim teatrem, jak energia i kreacja są fajne, to huj mnie obchodzi, że jest rasowo "niekanoniczne". A dodatkowo tak nietypowy wybór jak Chiwaitel może właśnie owocować czymś nietuzinkowym, o przykladach aktorów, którzy za huja nie pasowali do kanonicznych opisów odgrywanych przez nich postaci, a którzy i tak zyskali kultowy status, na tym forum chyba nie trzeba nikomu opowiadać.
I gdyby np. zamiast Edgertona, Faraona grał ktoś czarny jak węgiel, i też niepasowałby właśnie przez tą swoją "czarność", to już dla mnie nie ma znaczenia czy nie pasuje bardziej, skoro już sam Edgerton nie pasował jak cholera. Liczy się kreacja. Oczywiście też dobre byłoby podejście APOCALYPTO, gdzie autentyczność obsadowa to świętość, ale to nie musi być koniecznie lepsze podejscie przy kazdym filmie, bo again - nie każdy film historyczny rości sobie pretensje do bycia wiernym odzwierciedleniem realiów. Czasami twórcy lubią po prostu pobawić się pewnymi historiami, na swój własny sposób. Zresztą gdyby ktoś przed premierą Exodusu zapytałby mnie czy wolałbym oglądać Bale'a i Edgertona (których bardzo lubię) w roli "umownych" Egipcjan, czy może zamiast tego jakichś "brązowych nołnejmów", bo coś tam, coś tam historyczna poprawność, to chyba i tak wybrałbym Christiana i Joela, bo chcę ich oglądać. Chiwajtela też lubię.
Cytat:To jest wg. ciebie murzyńska twarz?
"Murzyńska" as in Morgan Freeman czy Samuel L. Jackson? Niekoniecznie. Ale z karnacji i rysów twarzy, ta jak i wiele innych artystycznych przedstawień Egipcjan z tamtego okresu, zdecydowanie bliższa jest mulatom i róznym "brązowym", niż rdzennym mieszkańcom wysp Brytyjskich.
Cytat:W dosyć prosty - czepiasz się, że Egipcjanin gadający w filmie po angielsku ma... szkocki akcent? AHAAAAA
Choć mogę przyznac tu trochę racji bo wkurzał mnie akcent Gemmy w "Prince of Persia"...
...Chodzi o to, że jej akcent był NACHALNY ;) I jakoś to nie współgra z "perską księżniczką" kiedy słyszysz niunię, która mówi głosem guwernantki popijającej herbatkę z koleżankami, w wiktoriańskich czasach.
Tłumacz dlaczego akcent nie ma znaczenia. A potem tłumacz dlaczego akcent jednak ma znaczenie.
Cytat: Egipcjanina ale już MURZYN nie może grać BIAŁEGO NORWEGA.
O tym dlaczego w teorii takiego filmu też bym nie skreślał, już pisałem, chociażby w przykładzie z Chińczykami. Ale tak na marginesie - Heimdall się nie liczy, bo to nie był w Marvelu ani Norweg, ani bóg, ani człowiek.
Cytat: Ale kumasz, że w tej historii istotne jest to, że był żydem, żyjącym w konkretnych realiach? :D
Ale kumasz, że to co innego niż cała historia i motywacja Malcolma X oparta na konflikcie rasowym?
Cytat:Ale wizją czego, dowiem się w końcu?
Ale wiesz, ze ja nie oglądałem tego filmu? Jak chcesz sie czepiać słówek, to zamień sobie "zamkniętą wizją", na "zamkniętą całością". Już pisałem dalczego reżyser nie musi usprawiedliwiać swojego wyboru jakimiś wielkimi wizjami, powodami czy konwencjami (choc oczywiscie moze).
@Kerev
Czyli argument jest taki, że jak jedni zachowują się jak debile, to my też powiiniśmy by był porządek w przyrodzie? :) Trochę to słabe nie sądzisz?
Jakbyś podobnego posta strzelił jako ripostę dla jakiegoś SJW, aby zagiąć go tym, że jest hipokrytą wobec swoich własnych zasad, to może nawet bym się z Tobą uśmiechnął, ale dla nas nie widzę potrzeby by się tutaj babrać w ich własnej logice.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
14-07-2016, 23:53
![[Obrazek: 8295_niemcy_brandenburgia_berlin_berlin.jpg]](http://www.globtroter.pl/zdjecia/niemcy/8295_niemcy_brandenburgia_berlin_berlin.jpg)





