Możliwe, że gadam z tyłka, bo jak pisałem, sam nie mam tej gry, więc może nie widzę pewnych niuansów. Ale jak dla mnie to troszkę podchodzisz do tego od tyłka strony ;)
Ale co to w ogóle znaczy? Jak idziesz do kina na Avengersów, których wraz z tobą tego samego dnia zobaczy miliony ludzi, to też dajecie się sobą manipulować? Dajecie sobie wcisnąć produkt, którego nie potrzebujecie? A może gra jest po prostu fajna? Ja nie mam smartphona, w życiu nie grałem w żadne Angry Birdsy czy inne Candy Crushe, ale jak czytam opis Pokemon Go, to po prostu widzę w tym fajny koncept. Dodaj do tego element interakcji i gry w terenie i masz coś co po prostu może sprawiać frajdę.
Pisanie o dawaniu się sobą zmanipulować, trochę za bardzo zalatuje mi pozbawioną sensu krytyką Starego Dziadka co to nie czai trendów, albo hipstera, który się z zasady burzy na wszystko co jest "na topie". Mnie też trochę męczy, że co drugi mem na Imgurze czy Reddicie to obecnie Pokemon Go i że nie da się otworzyć lodówki bez jebanego Pikaczu, ale to nie wpływa na moją opinię o samej grze.
To jest trochę przekręcanie sprawy. Doskonale wiesz, że to nie jest tak, że "potrzeba jakiejś durnej gry", by ludzie wychodzili z domu, bo ludzie wychodzą z domów. Ale mimo wszystko dodatkowy element interakcji w otoczeniu i pretekst by pobawić się na żywo z obcymi, który jest inny niż tradycyjne powody do społecznej interakcji, które posiadają nawet te życiowe, sympatyczne, nie stroniące od kontaktów osoby, to tylko dodatkowy plus. No chyba, że chcesz mi powiedzieć, że Ty i inni ludzie w "normalnym świecie" zagadują każdego obcego przy pierwszej-lepszej okazji. I np. jeszcze ile od czasu premiery było historii o np. dzieciach z autyzmem, agorafobią czy innymi schorzeniami, którymi gra pomogła wyjść na zewnątrz. Bo ja widziałem ich sporo.
Ja czaję, że to wygląda dość kuriozalnie i że gdy widzi się np. to nagranie z Nowego Jorku, gdy ludzie zebrali się w tłumach bo jakiś rzadki Pokemon pojawił się w krzakach, to łatwo tutaj o pewne zombifikacyjne skojarzenia, ale to właśnie wszystko co to jest - skojarzenia, i nic więcej. To jest taki najtańszy typ analizy społecznej i takie argumenty, trochę za bardzo zalatują mi dziadkami co to piszą, że fejsbook "przyczynia się do zatarcia prawdziwych kontaktów międzyludzkich" kompletnie ignorując np. to jak cholernie przydatny jest fejs w codziennymi interakcjach i dyskusjach z ludzmi, z którymi w normalnych warunkach nie miałbyś kontaktu, albo nie tak wygodnego. Albo coś tam, coś tam "członkowie KMF to zombie i lemingi, bo marnują czas na forach gadając o popowej rozrywce i pierdołach, zamiast do świata wychodzić" ;)
Ludzie sie tłumnie w Central Parku zebrali na 5 minut? And? Nie, serio - and? Gdzie tu jest jakakolwiek szkoda? Gdzie jakiekolwiek uwłaczanie intelektu? Ludzie zbierają sie też tłumnie na koncekty Nicklebacka (cheap dżołk ;)
Cytat:Jeśli widząc jak ludzie łatwo dają sobą manipulować i łykają każde gówno przekonani o tym
Ale co to w ogóle znaczy? Jak idziesz do kina na Avengersów, których wraz z tobą tego samego dnia zobaczy miliony ludzi, to też dajecie się sobą manipulować? Dajecie sobie wcisnąć produkt, którego nie potrzebujecie? A może gra jest po prostu fajna? Ja nie mam smartphona, w życiu nie grałem w żadne Angry Birdsy czy inne Candy Crushe, ale jak czytam opis Pokemon Go, to po prostu widzę w tym fajny koncept. Dodaj do tego element interakcji i gry w terenie i masz coś co po prostu może sprawiać frajdę.
Pisanie o dawaniu się sobą zmanipulować, trochę za bardzo zalatuje mi pozbawioną sensu krytyką Starego Dziadka co to nie czai trendów, albo hipstera, który się z zasady burzy na wszystko co jest "na topie". Mnie też trochę męczy, że co drugi mem na Imgurze czy Reddicie to obecnie Pokemon Go i że nie da się otworzyć lodówki bez jebanego Pikaczu, ale to nie wpływa na moją opinię o samej grze.
Cytat:Zresztą już samo to, że potrzeba jakiejś durnej gry w zbieranie wirtualnych stworków żeby ludzie wyszli z domu i zaczęli wchodzić w interakcję z innymi pokazuje na jakim etapie jesteśmy jako społeczeństwo.
To jest trochę przekręcanie sprawy. Doskonale wiesz, że to nie jest tak, że "potrzeba jakiejś durnej gry", by ludzie wychodzili z domu, bo ludzie wychodzą z domów. Ale mimo wszystko dodatkowy element interakcji w otoczeniu i pretekst by pobawić się na żywo z obcymi, który jest inny niż tradycyjne powody do społecznej interakcji, które posiadają nawet te życiowe, sympatyczne, nie stroniące od kontaktów osoby, to tylko dodatkowy plus. No chyba, że chcesz mi powiedzieć, że Ty i inni ludzie w "normalnym świecie" zagadują każdego obcego przy pierwszej-lepszej okazji. I np. jeszcze ile od czasu premiery było historii o np. dzieciach z autyzmem, agorafobią czy innymi schorzeniami, którymi gra pomogła wyjść na zewnątrz. Bo ja widziałem ich sporo.
Ja czaję, że to wygląda dość kuriozalnie i że gdy widzi się np. to nagranie z Nowego Jorku, gdy ludzie zebrali się w tłumach bo jakiś rzadki Pokemon pojawił się w krzakach, to łatwo tutaj o pewne zombifikacyjne skojarzenia, ale to właśnie wszystko co to jest - skojarzenia, i nic więcej. To jest taki najtańszy typ analizy społecznej i takie argumenty, trochę za bardzo zalatują mi dziadkami co to piszą, że fejsbook "przyczynia się do zatarcia prawdziwych kontaktów międzyludzkich" kompletnie ignorując np. to jak cholernie przydatny jest fejs w codziennymi interakcjach i dyskusjach z ludzmi, z którymi w normalnych warunkach nie miałbyś kontaktu, albo nie tak wygodnego. Albo coś tam, coś tam "członkowie KMF to zombie i lemingi, bo marnują czas na forach gadając o popowej rozrywce i pierdołach, zamiast do świata wychodzić" ;)
Ludzie sie tłumnie w Central Parku zebrali na 5 minut? And? Nie, serio - and? Gdzie tu jest jakakolwiek szkoda? Gdzie jakiekolwiek uwłaczanie intelektu? Ludzie zbierają sie też tłumnie na koncekty Nicklebacka (cheap dżołk ;)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
17-07-2016, 20:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-07-2016, 21:33 przez Proteus.)





