Gods of Egypt
Film o tyle wkurwiający, że starożytny Egipt przefiltrowany przez fantasy to coś, na co w wydaniu filmowym czekam od bardzo. Czekam dalej, bo chociaż dostrzegam tu kilka, a może nawet i więcej bardzo fajnych pomysłów, to jednak całość jest nieprawdopodobnie siermiężną, mechaniczną, pozbawioną lekkości SRAKĄ. W pewnym momencie przestałem nawet śledzić tę pożal się Ra fabułę, bo chociaż jest ona nieprzyzwoicie wręcz pretekstowa, to autentycznie można się zgubić w gąszczu kolejnych, zmieniających się bez specjalnego uzasadnienia lokacji (w jednej chwili bohaterowie wchodzą do ciągnącej się po horyzont dżungli, by w kolejnej scenie znajdować się na środku pustyni) i ogromnych! wielkich! nieczytelnych! sekwencji kaleczonej montażem akcji, które w zamierzeniu miały pewnie ekscytować, ale wyłącznie nudzą i irytują.
Żeby to jeszcze było guilty pleasure, film tak zły że aż fajny, zabawny w swej nieudolności. Nie, jest tylko zły. 2/10
Film o tyle wkurwiający, że starożytny Egipt przefiltrowany przez fantasy to coś, na co w wydaniu filmowym czekam od bardzo. Czekam dalej, bo chociaż dostrzegam tu kilka, a może nawet i więcej bardzo fajnych pomysłów, to jednak całość jest nieprawdopodobnie siermiężną, mechaniczną, pozbawioną lekkości SRAKĄ. W pewnym momencie przestałem nawet śledzić tę pożal się Ra fabułę, bo chociaż jest ona nieprzyzwoicie wręcz pretekstowa, to autentycznie można się zgubić w gąszczu kolejnych, zmieniających się bez specjalnego uzasadnienia lokacji (w jednej chwili bohaterowie wchodzą do ciągnącej się po horyzont dżungli, by w kolejnej scenie znajdować się na środku pustyni) i ogromnych! wielkich! nieczytelnych! sekwencji kaleczonej montażem akcji, które w zamierzeniu miały pewnie ekscytować, ale wyłącznie nudzą i irytują.
Żeby to jeszcze było guilty pleasure, film tak zły że aż fajny, zabawny w swej nieudolności. Nie, jest tylko zły. 2/10
31-07-2016, 00:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-07-2016, 00:53 przez Mierzwiak.)





