(04-08-2016, 13:53)EL-Kal napisał(a): Ten film byłby o niebo lepszy, gdyby był po prostu heistową parszywą dwunastką.Dokładnie. Przy czym spodziewałbym się twistu, w którym okazałoby, się że mastermindem całej akcji był Joker, a miała ona na celu wyciągnięcie Harley z pudła i nawet jeśli byłoby to zbyt oczywiste, to przynajmniej całość mogłaby wciąż być filmem na mniejszą skalę, z jakąś intrygą.
W filmie jest twist związany z tym, że ale jest to tak rozegrane i napisane, że w zasadzie trudno być tu czymkolwiek zaskoczonym i ekscytować się, skoro po ujawnieniu tego bohaterowie przechodzą nad tym do porządku dziennego i w sumie tyle. To mógł być punkt zwrotny tego filmu, zamiast tego jest sobie i tyle.
To co piszesz o Jokerze i Harley... skoro jest w tym uniwersum miejsce i dla Batmana, i dla Supermana, i dla Aquamana i kogo tam jeszcze, to dlaczego nie na historię miłosną Jokera i Harley? Ja naprawdę liczyłem na ten wątek, bo byłoby to w końcu coś nowego, tym bardziej, że jest to pierwszy filmowy występ Quinn. To już lepiej byłoby w ogóle zignorować jej origin i po prostu kazać Harley być, zaledwie sugerując jej przeszłość dialogiem w stylu "Oto co może spotkać psychiatrę, które weźmie się za taki przypadek jak Joker", nie wiem.
---
Aha, niektórzy krytycy ewidentnie nie oglądali filmu:
Cytat:"Compared to its ilk, Suicide Squad is an excellently quirky, proudly raised middle finger to the staid superhero-movie establishment."To o filmie, w którym bohaterowie walczą z armią wyglądających tak samo przeciwników, a w finale chodzi o Brzmi znajomo?
Jest jeszcze motyw zerżnięty z trzeciej części Piratów z Karaibów :)
04-08-2016, 14:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-08-2016, 14:29 przez Mierzwiak.)
Spoiler




