No, mocno go boli. Niestey seansów z dubbingiem coraz więcej, bo ludziom się czytać nie chce (akurat się nie dziwię specjalnie, bo jak oglądam nieangielskojęzyczne filmy to też mnie irytuje czytanie - niuanse i detale obrazu uciekają), a angielskiego widać nie znają.
Abstrachując od słabego aktorstwa/źle dobranych głosów, to polski dubbing jest zazwyczaj po prostu gorzej zrealizowany. Głosy są często za głośne i słabo wplecione w tło dźwiękowe. Przez to całość brzmi sztucznie i słychać, że to dubbing.
Osobną kwestią są głosy przetworzone cyfrowo. Zwłaszcz widoczne u villainów, gdzie jak w przypadku smoka w Hobbicie na głos jest nałożona masa efektów, pogłosów i innych sztuczek dźwiekowych przez co głos Smauga dosłownie jeży włos. W Polsce zazwyczaj ktoś obniża tembr, dodaje zwykły reverb... i tyle. Masakra.
Abstrachując od słabego aktorstwa/źle dobranych głosów, to polski dubbing jest zazwyczaj po prostu gorzej zrealizowany. Głosy są często za głośne i słabo wplecione w tło dźwiękowe. Przez to całość brzmi sztucznie i słychać, że to dubbing.
Osobną kwestią są głosy przetworzone cyfrowo. Zwłaszcz widoczne u villainów, gdzie jak w przypadku smoka w Hobbicie na głos jest nałożona masa efektów, pogłosów i innych sztuczek dźwiekowych przez co głos Smauga dosłownie jeży włos. W Polsce zazwyczaj ktoś obniża tembr, dodaje zwykły reverb... i tyle. Masakra.
05-08-2016, 11:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-08-2016, 11:26 przez zdzichon.)





