Większość rzeczy, które mi nie pasowały, zostały wymienione przez innych, z wyjątkiem chyba jednej - stosunku Jokera do Harley (która, swoją drogą, była cienka jak barszcz). Jestem podobnego zdania, co Mierzwiak - Joker Leto ma jak najbardziej potencjał na bycie czymś dobrym i jednocześnie innym od wcześniejszych interpretacji tej postaci. Ale dopóki będzie czuł coś takiego, jak miłość do drugiego człowieka, dopóty będzie mnie totalnie wybijał z próby uwierzenia, że oglądam arcywroga Batmana. Jeśli chodzi o stosunek do Harley, to najwięcej wspólnego z tym, co w głowie jawi mi się jako Joker, miał serial animowany. Quinn traktowana była totalnie przedmiotowo. Była przy nim, bo była mu do czegoś potrzebna. Gdy coś spieprzyła, to klaun nie cofał się przed strzeleniem jej z liścia w twarz. Jak widzę w SS scenę, w której Joker nagle orientuje się, że czuje miłość i przy akompaniamencie podniosłej muzyki skacze za Harley do kadzi z czymś tam, to z automatu odnoszę wrażenie, że oglądam jakiś fanfilm sklejony przez gimnazjalistkę. A jedyny wiarygodny dla mnie powód, dla którego Joker miałby ratować Harley z więzienia, to żeby wysłać w eter wiadomość, że nikomu nie uchodzi na sucho kradnięcie jego rzeczy.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
08-08-2016, 10:07 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-08-2016, 10:09 przez Wawrzyniec.)





