Wiecie co jeszcze mnie niemiłosiernie wkurza? Że ten film wpada w pułapkę zastawioną przez BvS. Z jednej strony fajnie, że Snyder dał nam tam Batmana działającego już od lat, ale przez to w SS dostajemy nieokreślone retrospekcje których nijak nie da się sensownie umiejscowić w czasie.
- Harley Quinn "narodziła się" miesiąc temu? Rok temu? Pięć lat temu?
- Batman, który w BvS zabija niemal każdego zbira który stanie mu na drodze, w SS goni Harley i Jokera, zabójców Robina, uzbrojonym po zęby Batmobilem i... wskakuje im na dach? o_O
- Joker prowadzi (?) klub w Gotham i Batman nie ma o tym zielonego pojęcia? Bo gdyby miał to chyba złożyłby mu wizytę, co? Oni w tym klubie bawili się przed czy po zabójstwie Robina?
- Swoją drogą to zabójstwo Robina to kolejna irytująca rzecz - coś tak ważnego zostało poruszone już w dwóch filmach, w obu w równie denny sposób - najpierw pomazany sprayem kostium, a teraz trwający ułamek sekundy napis, że Harley brała w tym udział.
- Harley Quinn "narodziła się" miesiąc temu? Rok temu? Pięć lat temu?
- Batman, który w BvS zabija niemal każdego zbira który stanie mu na drodze, w SS goni Harley i Jokera, zabójców Robina, uzbrojonym po zęby Batmobilem i... wskakuje im na dach? o_O
- Joker prowadzi (?) klub w Gotham i Batman nie ma o tym zielonego pojęcia? Bo gdyby miał to chyba złożyłby mu wizytę, co? Oni w tym klubie bawili się przed czy po zabójstwie Robina?
- Swoją drogą to zabójstwo Robina to kolejna irytująca rzecz - coś tak ważnego zostało poruszone już w dwóch filmach, w obu w równie denny sposób - najpierw pomazany sprayem kostium, a teraz trwający ułamek sekundy napis, że Harley brała w tym udział.
09-08-2016, 14:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-08-2016, 14:33 przez Mierzwiak.)





