(02-09-2016, 15:02)Negatywny napisał(a): Grzędowicz i jego pan lodowego ogrodu, który w ostatnim tomie nie daje rady nawet wyjaśnić po wuj w ogóle tytułować to Panem Lodowego Ogrodu, a 600 stronicowe tomiszcze zapełnia nudnymi jak flaki z olejem wątkami z których kompletnie nic nie wynika, poza poczuciem, że zrobić 100 stron zapchajdziury to naprawdę trzeba chcieć. Książka do okrojenia o połowę, tytuł tetralogii do zmiany ;)Oj pamiętam ten ból. Jak ja się namęczyłem z tym ostatnim tomem. Nie pamiętam książki, która byłaby tak na siłę rozdęta jak to. Podobnie z resztą miałem z Martinem i "Tańcem ze smokami" Pod koniec zmuszałem się do czytania, ale jednak skala była mniejsza. Jednak Polak potrafi :)
A szkoda, bo pierwszy tom "Lodowego ogrodu" był absolutnie perfekcyjny. Drugi dawał radę całkiem dobrze, w trzecim już zaczęło to być mocno nużące momentami, ale tylko momentami, natomiast tom czwarty już dla mnie coś koszmarnego.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
05-09-2016, 08:38






