Miał być bardzo zabawny. Wyszedł nieźle. Ten film jest jakiś niedorobiony. Najlepsze żarty znało się z trailerów. Spora część humoru jest zerżnięta z innych filmów (Homer patrzący przez "lornetkę" choćby) albo i z samych Simpsonów the series (wielooki mutant, spuszczanie psów itp.). Część gagów wepchnięta "żeby w ogóle coś było" (facet rzuca lornetką w kopułę, lornetka odbija się i uderza go w głowę - boki zrywać). Motywy z "przypominaniem sobie" różnych rzeczy jako żywo kojarzyły mi się z Family Guyem - a Simpsonowie to nie ten typ humoru...! Ogólnie rzecz biorąc nie jest jednak źle, film trzyma równy poziom, ale to poziom 6\10. Jak dla mnie Simpsonowie to spory zawód i masa niewykorzystanego potencjału. Choćby postać Arnolda-prezydenta. Co za cioł go dubbingował (po angielsku)? To już ja potrafię lepiej naśladować głos Szwarca. Nie mówiąc o tym, że jego kwestie były słabiutkie. I tak dalej, i tak dalej. Za mało tu Simpsonów w Simpsonach.
28-09-2007, 22:21






