Mi w The Apartament poza błyskotliwoscią treści zaimponowała i w sumie też zaskoczyła warsztatowa lekkość i przebojowość. Wiele klasyków, szczególnie tych czysto rozrywkowych jak w tym przypadku, w mniejszym lub większym stopniu wydaje się archaiczne jeśli chodzi o sam warsztat, montaż, pracę kamery, scenografię i jej wykorzystanie. The Apartament był chyba pierwszym filmem, w którym nie tylko tego nie czułem, ale też byłem oczarowany tym, jak "współczesny" to film, jak sprawnie wykorzystano tu środki, które wydały mi się domena kina ostatnich co najwyżej kilkunastu lat.
A DePalma jednak trochę nudnawy. Byłem zainteresowany chociaż jego filmy znam słabo a te co znam lubię tak sobie, ale liczyłem na coś ciekawszego. Trochę takie odhaczanie po kolei całej filmografii. Po kilka zdań o każdym filmie. Dużo powtórzeń, mało naprawdę ciekawych anegdot. No i o ile oddanie głosu wyłącznie samemu reżyserów jest samo w sobie niezłym pomysłem (w przypadku jakiegoś ulubionego reżysera byłbym wniebowzięty pewnie), o tyle analiza własnych dzieł i mówienie z manierą "tutaj rozwinąłem (w nową jakość) to co robili wielcy" jest na dłuższą metę irytujące.
A DePalma jednak trochę nudnawy. Byłem zainteresowany chociaż jego filmy znam słabo a te co znam lubię tak sobie, ale liczyłem na coś ciekawszego. Trochę takie odhaczanie po kolei całej filmografii. Po kilka zdań o każdym filmie. Dużo powtórzeń, mało naprawdę ciekawych anegdot. No i o ile oddanie głosu wyłącznie samemu reżyserów jest samo w sobie niezłym pomysłem (w przypadku jakiegoś ulubionego reżysera byłbym wniebowzięty pewnie), o tyle analiza własnych dzieł i mówienie z manierą "tutaj rozwinąłem (w nową jakość) to co robili wielcy" jest na dłuższą metę irytujące.
17-09-2016, 15:07 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-09-2016, 15:22 przez PropJoe.)





