Area 51 (2015) - found footage od reżysera oryginalnego Paranormal Activity. Krótko: grupa gości włamuje się do Strefy 51. Pierwsza połowa zacna, bo forma wykorzystana rozsądnie - można poczuć się jak jeden z tych kolesi, wczuć się w ich wycieczkę, przeżywać razem z nimi. Jest klimat, jest uczucie dążenia do odkrycia tajemnicy, którą po prostu chcesz poznać. Ale kiedy już się ją odkrywa...
Druga połowa to niestety słabizna. Wnętrza Strefy wyglądają jak korytarze mojej podstawówki - a szkoda, bo do tej pory film wyglądał na wcale nie biedny (5 mln budżetu - nieźle jak na found footage). Odkrycia bohaterów do niczego nie prowadzą, główny wątek (siła ciągnąca bohatera do strefy) niewyjaśniony. W zasadzie nic się nie wyjaśnia. Film po prostu się urywa, a zakończenie jest dokładnie takie, jak we wszystkich filmach z gatunku. Chyba nie zaspojluję, mówiąc, że wszystkich szlag trafia. Przynajmniej reżyser zatroszczył się, żeby wyjaśnić, jak ten footage mógł zostać foundnięty.
Duży potencjał, naprawdę wkręcający początek, rozczarowująca końcówka. 5/10
Druga połowa to niestety słabizna. Wnętrza Strefy wyglądają jak korytarze mojej podstawówki - a szkoda, bo do tej pory film wyglądał na wcale nie biedny (5 mln budżetu - nieźle jak na found footage). Odkrycia bohaterów do niczego nie prowadzą, główny wątek (siła ciągnąca bohatera do strefy) niewyjaśniony. W zasadzie nic się nie wyjaśnia. Film po prostu się urywa, a zakończenie jest dokładnie takie, jak we wszystkich filmach z gatunku. Chyba nie zaspojluję, mówiąc, że wszystkich szlag trafia. Przynajmniej reżyser zatroszczył się, żeby wyjaśnić, jak ten footage mógł zostać foundnięty.
Duży potencjał, naprawdę wkręcający początek, rozczarowująca końcówka. 5/10
26-09-2016, 11:38






