Sam nie jadam w kinie. Zwłaszcza jak film jest interesujący i mnie wciąga to nawet nie mam czasu jeść. A więc wiele razy się zdarzało, że jak byłem ze znajomymi, którzy nakupowali mnóstwo jedzenia to potem też tego mnóstwo zostawało.
Przy czym sam nie mam problemu jak ktoś je w kinie, dopóki za głośno nie mlaska. I w sumie też nie wiem co złego, że ludzie przynieśli sobie popcorn na "Wołyń"? To mimo wszystko kino, OK może to byłaby w rozrachunku zła decyzja, gdyż nie zjedli, ale skoro w sklepiku im go sprzedano i wpuszczono ich na sale to znaczy, że wszystko w porządku. Znaczy się ludzie nie mieliby wchodzić z popcornem i ze względu na tematykę filmu, przychodzić w strojach żałobnych i umartwiać ciało podczas seansu? ;)
Przy czym sam nie mam problemu jak ktoś je w kinie, dopóki za głośno nie mlaska. I w sumie też nie wiem co złego, że ludzie przynieśli sobie popcorn na "Wołyń"? To mimo wszystko kino, OK może to byłaby w rozrachunku zła decyzja, gdyż nie zjedli, ale skoro w sklepiku im go sprzedano i wpuszczono ich na sale to znaczy, że wszystko w porządku. Znaczy się ludzie nie mieliby wchodzić z popcornem i ze względu na tematykę filmu, przychodzić w strojach żałobnych i umartwiać ciało podczas seansu? ;)
13-10-2016, 13:08





